A kiedy szron mi włosy przyprószy
I zmarszczka pojawi złośliwa
To nie chcę wówczas wyglądać młodo
Chcę być zwyczajnie szczęśliwa
Chcę usiąść z Tobą pewnej niedzieli
W kominku ogień niech płonie
A Ty z czułością oraz wzruszeniem
Popatrzysz na moje skronie
Choć bardzo mocno się posrebrzyły
I dawno blask swój straciły
To jeszcze czasem się rozwiewają
Bo miłość daje im siły
Będziemy siedzieć blisko przy sobie
I wciąż siebie będzie nam mało
Ty moją dłoń chwycisz leciutko
I powiesz.. Wiesz chyba nam się udało
Dzieci dorosłe, dom pachnie ciastem
Bliscy , którzy są z nami
Pies śpiący obok... cicha muzyka
I My wciąż tacy sami
Choć było trudno, choć łza spłynęła
Bo życie jest pełne cieni
To mamy siebie...zbudowaliśmy
To nasze niebo na ziemi...
~ Ania Bralska, Dwie strony lustra
