Bywa, że życie Cię przywali jak cegła prosto w łeb.

Ludzie będą pierdolić, oceniać, szeptać po kątach.

Będą powtarzać stare historie, jakby to miało jeszcze jakiekolwiek znaczenie.

Będą czekać, aż się potkniesz, żeby powiedzieć: „A nie mówiłem?”


A Ty?

Ty robisz swoje.


Bo zrozumiałeś coś, czego większość nigdy nie pojmie:

że jedyną drogą do przodu jest zapierdalać mimo strachu, mimo opinii, mimo tego, że czasem sam nie wiesz, czy to ma sens.

Ale idziesz.

Z twardą szczęką, z podniesioną głową, z sercem, które nie pęka, tylko się hartuje.


Nie tłumaczysz się nikomu, bo nie musisz.

Twoje życie to nie jest demokratyczne głosowanie.

To Twoja droga, Twoje kroki, Twoje blizny.


Ty nie jesteś „trudny”.

Ty jesteś wymagający - głównie wobec siebie.

Ty nie jesteś „zamknięty w sobie”.

Po prostu nie wpuszczasz byle kogo.

Ty nie jesteś „samotny”.

Po prostu wolisz być sam, niż otoczony kurwa plastikowymi ludźmi.


I wiesz co?

To ich boli.

Że mimo ich gadania, mimo ich oczekiwań, mimo ich chęci, żebyś był jak każdy -

Ty dalej idziesz po swoje.


Silniejszy.

Mądrzejszy.

Cichszy, ale bardziej skoncentrowany.

Z charakterem, którego nie da się złamać.


Nie muszą Cię lubić.

Nie muszą Cię rozumieć.

Nie muszą Ci bić brawo.


Ty i tak robisz robotę.


I właśnie dlatego - trzymaj ten kurs.

Nie zwalniaj.

Nie obracaj się.


I pamiętaj:

świat zawsze głośniej szczeka na tych, którzy idą własną drogą.


A Ty, bracie…

Idziesz zajebiście. 🔥


- Adwokat Diabła


 W pewnym momencie życia łapiesz się na tym, że nie masz już siły nosić cudzych problemów na swoich barkach.

I wiesz co? To jest ten moment, kiedy w końcu zaczynasz dorastać - nie do wieku, tylko do własnego szacunku.


Bo ludzie potrafią wracać jak bumerang

Z uśmiechem, z obietnicami, z tekstami typu „zmieniłem się”.


Ale prawda jest taka, że jak ktoś raz pokazał Ci swoją prawdziwą twarz, to kurwa zapamiętaj ten obraz.

Bo nie każdy, kto puka do Twoich drzwi, zasługuje, żebyś je otwierał.


Węże też zrzucają skórę…

Ale dalej są wężami.


Dlatego zanim kogoś wpuścisz z powrotem do swojego świata, zastanów się, czy ta osoba doda Ci siłę - czy znowu Ci ją zajebie.


Masz jedno życie, stary.

Nie marnuj go na tych, którzy nie potrafili docenić Cię za pierwszym razem.

Buduj swoją wartość, idź do przodu, trzymaj poziom.


I pamiętaj:

To, kogo wpuszczasz w swoje życie - to Twój luksus.

Nie przywilej innych.


- Adwokat Diabła


 Wiesz, co jest najlepsze w życiu? Że czas to najlepszy detektor kłamstwa.

Na początku wszyscy chodzą w maskach - grają lojalność, pierdolą o przyjaźni, o tym że „zawsze możesz na mnie liczyć”.

Ale gdy robi się zimno, gdy zaczynasz iść swoją drogą, gdy zaczynasz świecić mocniej - maski pękają.


I nagle widać prawdę: kto był prawdziwy, a kto tylko udawał.

Ci pierwsi stoją obok, nawet kiedy jesteś wkurwiony i brudny od życia.

Ci drudzy znikają, bo nie potrafią znieść tego, że przestałeś być ich tłem.


Nie musisz robić niczego - los sam usuwa śmieci z Twojego stołu.

Jak maska spada i wychodzi dwulicowość, nie płać za nią emocjami.

Powiedz sobie: „kurwa, dobrze że opadła - przynajmniej wiem, kto jest kim”.


I pamiętaj - jak zaczynasz rosnąć, ludzie albo zdejmują maski i idą z Tobą,

albo maska spada im sama i ujawnia, że byli tylko statystami w Twoim filmie.


Nie błagaj nikogo, żeby został.

Prawdziwy zostaje, fałszywy wypierdala.


To nie strata - to selekcja.

To kurwa czyszczenie magazynu, zanim wejdziesz na kolejny poziom.


Więc trzymaj głowę wysoko, patrz przed siebie, i nie przejmuj się tym, co odlatuje.

Maski spadają po coś - żebyś wiedział, komu podawać rękę, a kogo zostawić w cieniu.


Rób swoje. A reszta odsłoni się sama. 🔥


- Adwokat Diabła


 Czasem mam takie dni, że kurwa nie ogarniam.

Czuję się zagubiony we własnym życiu, jakbym biegał w kółko, waląc głową w ścianę, próbując znaleźć drzwi, których nikt mi nie pokazał.


I wiesz co jest najgorsze?

Że w tym całym chaosie potrafię zranić ludzi, których naprawdę kocham.

Nie dlatego, że jestem zimny skurwysyn –

tylko dlatego, że czasami bardziej walczę z samym sobą niż żyję obok innych.


Mamy jako społeczeństwo jeden wielki problem.

Niby wszystko wiemy, niby jesteśmy nowocześni,

ale do cholery – kurwa, nie umiemy rozmawiać.

Boimy się powiedzieć „jest mi ciężko”, „przepraszam”, „potrzebuję Cię”, albo nawet proste „nie pasuje mi to”.


Zamiast gadać, udajemy.

Budujemy mury, gryziemy się od środka i liczymy, że ktoś się domyśli.

A prawda jest taka – nikt się nie domyśli.

To, czego nie powiesz, nie istnieje.


Ale to, co piękne, to że każdy taki chujowy dzień jest też lekcją.

Może potrzebujemy się pierdolnąć o dno, żeby zacząć mówić.

Może dopiero jak zaboli, zaczynamy dojrzewać.


Więc jeśli dzisiaj był zły dzień – trudno.

Wstań jutro trochę mądrzejszy.

Zamiast gryźć – pogadaj.

Zamiast się oddalać – przybliż się.

Nie chowaj się w dumie, bo czasem największą siłą jest powiedzieć:

„Nie radzę sobie, ale walczę”.


I to jest męskie.


Nie idealność.

Nie zimna twarz.


Tylko odwaga, żeby się przyznać, że czasem się gubimy,

a mimo to wracamy na ring i próbujemy jeszcze raz.


- Adwokat Diabła


 Słuchaj…


W życiu odkryjesz jedną brutalną prawdę -

dla wielu ludzi jesteś dobry tylko do momentu, aż przestaniesz im służyć.


Dopóki mogą coś od Ciebie wyrwać, będą Cię klepać po plecach, gadać że „jesteś zajebisty”.

A jak tylko powiesz kurwa, teraz robię swoje - nagle stajesz się problemem.

Nagle jesteś egoistą, dziwny, „zmieniłeś się”.


I wiesz co?

To dobrze.


Bo w końcu ogarniesz, że Twoje życie to nie jest darmowy bufet dla wszystkich.


Przychodzi dzień, kiedy patrzysz w lustro i mówisz:


👉 Mam już dość bycia tłem dla czyichś oczekiwań.

👉 Zaczynam żyć po swojemu, nawet jeśli ktoś się wkurwi.


To jest ten moment, kiedy zaczynasz być sobą.

Kiedy robisz to, co czujesz, nie to, czego od Ciebie chcą.


I wtedy dzieje się magia -

odchodzą Ci ludzie, którzy brali więcej niż dawali,

a zostają Ci, którzy cenią Cię za to kim jesteś,

nie za to, co mogłeś im załatwić.


Więc jeśli dziś czujesz, że ktoś Cię nie docenia -

spokojnie.


To nie znaczy, że jesteś gorszy.

To znaczy, że przestałeś być dla nich wygodny.


A niewygodny człowiek to taki, którego nie da się już kontrolować.


I to jest, kurwa, zwycięstwo.


foto: internet


- Adwokat Diabła


 Przestań w końcu

być ostatnim żołnierzem,

który wraca z pola bitwy bez medyka.


Ile jeszcze razy powiesz sobie:

„Nie teraz”,

„Później”,

„Jakoś to będzie”?


Chuj z tym „jakoś”.

Życie nie jest „jakoś”.

Albo bierzesz je za mordę,

albo ono bierze ciebie.


Ile razy ratowałeś innych?

Ile razy gasiłeś pożary,

których nawet nie ty wywołałeś?

Świetnie - masz serce, masz jaja.


Ale pytanie brzmi:

Czy kiedykolwiek użyłeś tej odwagi,

żeby ratować samego siebie?


Bo prawda jest brutalna:

jak padniesz, nikt za ciebie nie przeżyje twojego życia.

Nikt ci nie odda straconych szans.


Dbasz o rodzinę? Spoko.

Pomagasz innym? Szacunek.

Ale kiedy ostatnio zrobiłeś coś,

co karmi twoją duszę, twoje ambicje, twoją zajebaną potrzebę bycia kimś więcej?


Przestań gadać, że nie masz czasu.

Masz - tylko oddajesz go wszystkim, poza sobą.


Czas powiedzieć „dość”.

Czas zrobić coś, co czujesz w trzewiach.

Czas postawić się sobie - i temu głosowi, który ciągle pierdoli, że nie zasługujesz.


Bo zasługujesz.

Na spokój.

Na progres.

Na własną drogę.


Zacznij od małych kroków:

✖ jedno „nie” dla świata,

✓ jedno „tak” dla siebie.


Oddychaj głębiej.

Chodź wolniej, ale pewniej.

Patrz w lustro jak na gościa,

który w końcu zaczyna dbać o człowieka pod własną skórą.


Bo jeśli ty nie będziesz swoim priorytetem,

to nikt cię nim nie uczyni.


Nie jest to egoizm.

To jest fundament.

To jest fuckin’ obowiązek wobec samego siebie.


Więc wstawaj.

Zaparz kawę.

Załóż buty.

I rób to, co ma cię zbudować -

nie spalić.


Bo życie nie czeka.

A ty -

zacznij traktować siebie jak kogoś,

kogo naprawdę warto szanować.


Bo kurwa, warto.


- Adwokat Diabła


 Gdybym był Mikołajem 🎅

to zamiast pierdolić o grzecznych i niegrzecznych,

rozdałbym ludziom odwagę, żeby w końcu żyli po swojemu.


Mniej „muszę”, więcej „kurwa, chcę”.

Mniej udawania, więcej autentyczności.

Mniej: „co inni pomyślą?” - więcej: „mam to gdzieś, to moje życie”.


Dałbym każdemu

trochę siły, żeby przetrwać gorsze dni,

i trochę miękkości, żeby nie bał się przyznać, że czasem potrzebuje przytulenia.


Mniej znieczulenia alkoholem - więcej znieczulenia bliskością.

Taką prawdziwą,

gdzie potrafisz zasnąć przy czyichś plecach

bez strachu, że jutro znów zostaniesz sam.


A jak już o fantazjach mowa…

to każdemu życzyłbym jednej nocy,

gdzie ciało mówi więcej niż słowa -

gdzie jest pasja, iskra, pieprzone pożądanie,

ale też cisza po wszystkim,

kiedy ona układa głowę na Twoim ramieniu

i czujesz, że choć na chwilę jesteś potrzebny,

że tu jest Twój dom.


Mniej ludzi, którzy udają twardych,

więcej takich, co mają jaja przyznać się, że czasem ich życie przygniata.


Mniej gonitwy za statusem,

więcej gonitwy za tym, co naprawdę rozpala duszę.


Bo jeśli miałbym rozdawać prezenty,

to nie byłyby to pierdolone skarpety.

Tylko spokój w głowie.

Czułość, której nikt nie wstydzi się okazać.

Odwaga, żeby wrócić po upadku.


Chciałbym, żeby każdy dostał chociaż jeden taki moment:

kiedy patrzysz komuś w oczy i mówisz

„nie wiem, co będzie jutro, ale dziś - jestem”

i ona odpowiada szeptem „wreszcie”.


Mniej zimnych serc.

Więcej iskier, co rozpalają, a nie spalają.

I trochę pierdolonego szczęścia,

którego tak bardzo wszystkim brakuje.


- Adwokat Diabła


 „Cholera, budzisz się, mrugasz dwa razy - i już jest wieczór.

Tydzień właśnie się zaczął, a tu już piątek.

Miesiąc przeminął jak zaciągnięcie papierosa.

Rok? Rok spierdala tak szybko, że zanim go ogarniesz - jest kolejny.


I nagle łapiesz, że życie to nie próba generalna.

Rodzice nie są nieśmiertelni. Przyjaciele mają swoje bitwy, swoje upadki.

A Ty? Ty patrzysz w lustro i myślisz: „Kurwa, kiedy to minęło?”


Ale wiesz co?

To nie jest moment, żeby płakać nad tym, co uciekło.

To jest moment, żeby w końcu przestać odkładać swoje życie na później.


Bo ‘później’ to największa kurwa złodziejka czasu.


Później zadzwonię.

Później zacznę trenować.

Później się nauczę.

Później go przeproszę.

Później zacznę żyć inaczej.


Tyle że „później” często nie przychodzi.

Bo potem kawa jest zimna.

Priorytety się zmieniają.

Zdrowie się kończy.

Dzieci rosną.

Rodzice czekają - aż przestają czekać.


I nawet nie zauważysz kiedy „potem” stanie się „za późno”.


Więc jeśli czekasz na znak?

To, kurwa, jest znak.


Wstań. Rusz dupę.

Zrób ten telefon.

Napraw relacje.

Pokochaj siebie choć odrobinę.

Zacznij ten projekt, nagraj ten film, zacznij budować życie, o którym gadasz.


Nie jutro. Nie od poniedziałku. Teraz.


Nie mamy już luksusu odkładania.

To nie demo. To jest gra na poważnie.

Twoja historia pisze się w tym momencie - albo nie pisze się wcale.


Więc weź głęboki oddech, popatrz przed siebie i powiedz:

„Dobra, kurwa. Teraz moja kolej.”


Bo jest.

Teraz jest czas.”


- Adwokat Diabła


 Wiesz co?

Przyszedł taki moment, kiedy przestałem napierdalać się z każdym cieniem, który stanął mi na drodze.

Nie muszę już udowadniać, że mam rację, nie muszę gonić za każdym, kto mnie nie rozumie.


Bo w końcu ogarnąłem jedno - prawdziwa siła to umieć stać w ciszy, kiedy inni machają łapami jak dzieci na placu zabaw.


Kiedy ktoś gada głupoty - uśmiecham się.

Kiedy życie rzuca kłody - przestawiam je jak meble, zamiast się obrażać.

Kiedy ktoś jedzie po mnie - już nie odpowiadam ogniem.

Po prostu robię swoje.


To jest ten etap, kiedy przestajesz gonić, a zaczynasz budować.

Kiedy przestajesz krzyczeć, a zaczynasz działać.

Kiedy nie musisz ludziom mówić, kim jesteś - bo to, co robisz, mówi za ciebie głośniej niż jakiekolwiek „kurwa” na świecie.


I wiesz co jest najpiękniejsze?

Karma naprawdę robi swoje.

A ja?

Siedzę, patrzę i myślę: „Cholera, warto było dorosnąć”.


Robię swoje.

Idę po swoje.

I jak trzeba - nadal potrafię przyjebać, ale rzadko muszę.


Bo prawdziwy spokój to broń… i nagroda jednocześnie.


- Adwokat Diabła


 W życiu nie chodzi o to, żeby być najpiękniejszym, najbogatszym, najbardziej pożądanym.

Nie chodzi o idealność - bo idealnych ludzi zwyczajnie nie ma, a ci co grają perfekcję, często mają w środku największy burdel.


Chodzi o coś dużo ważniejszego:

o odwagę bycia sobą.


To, czy masz jaja albo siłę, nie mierzy się tym, jak wyglądasz czy ile masz followersów.

Mierzy się tym, czy wstajesz po upadku, kiedy nikt już w Ciebie nie wierzy.

Czy potrafisz powiedzieć „dość”, kiedy ktoś przekracza Twoje granice.

Czy umiesz kochać lojalnie - nie wtedy, kiedy jest łatwo, ale wtedy, kiedy jest naprawdę trudno.


Dojrzałość nie jest sexy na Instagramie.

Nie ma filtra, nie świeci się złotem, nie trzeba jej udowadniać.

To jest cholernie cichy wybór: robię swoje, choć nikt nie patrzy.


Bo prawda jest prosta i kurwa czas ją usłyszeć:

nikt nie przyjdzie, żeby Cię uratować.

Nikt nie posprząta życia za Ciebie.

To Ty musisz podjąć decyzję, że przestajesz uciekać - i zaczynasz żyć.


A kiedy to zrobisz…

Kiedy naprawdę wybierzesz siebie zamiast udawać kogoś dla innych - wtedy nagle zaczynają przychodzić właściwi ludzie, właściwe szanse i właściwe życie.


To jest siła.

Nie perfekcja, nie maska, nie teatr.

Tylko autentyczność, codzienna konsekwencja i lojalność wobec tego, kim naprawdę jesteś.


I w tym może odnaleźć się każdy - kobieta, mężczyzna, każdy z nas.

Bo wszyscy w końcu uczymy się tej samej rzeczy:

prawdziwe życie zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz żyć dla innych, a zaczynasz żyć dla siebie.


- Adwokat Diabła


 Życie nie głaszcze po głowie.

Czasem napierdala tak, że masz ochotę rzucić wszystko i zniknąć.

Ale właśnie wtedy uczy najwięcej.


Uczy, że nie każdy kto mówi „jestem przy Tobie” - zostanie.

Że ludzie potrafią kochać Twoje światło,

ale nie każdy zniesie Twoje cienie.


Uczy, żeby milczeć, kiedy słowa nic nie zmienią.

Żeby przestać tłumaczyć się tym,

którzy i tak nie chcą zrozumieć.


Uczy, że możesz być dobry, a i tak ktoś nazwie Cię złym.

Że możesz oddać serce, a dostaniesz ciszę w zamian.

Trudno. Idź dalej.


Bo życie uczy też, że masz więcej siły niż myślisz.

Że jak się wyjebiesz, możesz wstać.

Raz. Sto razy.

I że właśnie to czyni Cię kimś - nie medale, nie lajki,

ale ile razy podniosłeś się z kolan.


Uczy, żeby ufać sobie.

Bo ludzie mogą Cię zawieść, ale własnego serca -

jak słuchasz uważnie - nie.


Uczy, żeby mówić „nie”, trzymać dystans,

nie wpuszczać do siebie każdego kto ładnie się uśmiecha.

Żeby nie dać się wciągnąć w gry egoistów,

bo życie jest za krótkie, żeby nosić cudzy ból.


Uczy pokory.

Że czasem trzeba poczekać.

Że nie warto udawać kogoś, kim nie jesteś -

bo i tak przyjdzie dzień, kiedy maski spadną.


I w końcu uczy najważniejszego:

kiedy zaczynasz szanować siebie,

świat przestaje być polem bitwy,

a staje się drogą.


Nie prostą, nie zawsze sprawiedliwą,

ale Twoją.


I kto ma z Tobą iść - zostanie.

Reszta odpadnie sama.


- Adwokat Diabła


 „Wiesz, kiedy człowiek zaczyna naprawdę dorastać?

Nie wtedy, gdy wszystko mu wychodzi.

Ale wtedy, gdy życie pierdolnie go w twarz tak mocno,

że musi zdecydować: wstaję, czy zostaję na ziemi.”


Bo prawda jest taka:

nikt z nas nie jest z kamienia.

Każdy ma swoje nocne myśli, swoje pęknięcia,

swoje ciche „nie dam rady”,

którego nikomu nie mówi.


Ale wiesz co odróżnia ludzi silnych

od ludzi, którzy tylko udają siłę?


Nie mięśnie.

Nie słowa.

Nie te wszystkie pozowane zdjęcia,

gdzie wszyscy wyglądają, jakby mieli życie pod kontrolą.


Tylko jedno: powrót.


Silny człowiek wraca.

Po rozczarowaniach.

Po zdradach.

Po własnych błędach.

Po chwilach, które złamałyby kogokolwiek innego.


I nagle zaczynasz rozumieć,

że Twoja energia to nie jest darmowy bufet,

Twoje serce to nie jest fast-food,

a Twoja obecność to nie jest kupon na promocję.


Zaczynasz wybierać.

Świadomie.

Mądrze.

Bez poczucia winy.


Bo to nie jest egoizm.

To jest odbudowa.


To, że nie wpuszczasz już każdego do swojego świata,

nie znaczy, że stałeś się zimny.

To znaczy, że w końcu ogarnąłeś,

że nie każdy zasługuje na miejsce w Twoim życiu.


Że Twoje „kurwa, mam dosyć”

może być początkiem czegoś lepszego,

a nie końcem wszystkiego.


I pewnego dnia budzisz się

i zauważasz, że jesteś innym człowiekiem.

Nie twardszym.

Nie zimniejszym.

Nie cynicznym.


Tylko świadomym.


Świadomym swojej wartości.

Swojego czasu.

Swojego serca.


I wtedy dzieje się magia:

Twoje życie zaczyna przyciągać ludzi,

którzy nie uciekają przed prawdą,

nie boją się Twojej siły,

i którzy nie chcą Cię zmieniać -

chcą Cię wspierać.


Bo człowiek po przejściach

to nie człowiek zniszczony.


To człowiek, który w końcu wie,

że może być wszystkim, czym chce:

łagodny, gdy trzeba,

twardy, gdy trzeba,

i cholernie nie do zatrzymania,

kiedy w końcu uwierzy w siebie.


- Adwokat Diabła


 Spotkałem ludzi, którzy wydawali się prawdziwymi arcydziełami - błyszczeli jak diamenty, ich słowa brzmiały jak najczystsza prawda. Byli mistrzami iluzji, zdolnymi odegrać rolę życia tak perfekcyjnie, że trudno było wątpić.


Ale czas to najlepszy reżyser - odsłania prawdziwe twarze, ściąga maski i pokazuje, kto naprawdę stoi za kurtyną. I wtedy iluzja pryska, a pod złotą farbą zostaje tylko szary pył.


~ Autor nieznany


 To ja zawsze na ciebie czekam.

Twój samochód ma dla mnie szczególny dźwięk i mogę go wyróżnić wśród tysięcy innych samochodów.

Twoje kroki mają magiczny dźwięk i są dla mnie muzyką.

Słysząc Twój głos to dla mnie najszczęśliwszy moment, nawet czasami słyszę w nim Twój smutek.

Widząc twoje szczęście sprawia, że jestem szczęśliwy.

Nie wiem co jest dobre a co złe, wiem, tylko że Twój zapach jest najpiękniejszy.

Czasami cieszę się obecnością innych, ale nie tak bardzo, jak Twoją.

Bo twoja obecność jest tym, co porusza moje zmysły.

Twoje spojrzenie jest dla mnie promieniem światła, kiedy zdaję sobie sprawę, że Twoje poranne przebudzenie.

Twoje dłonie mają lekkość spokoju.

A kiedy wychodzisz, znowu wszystko jest puste...

Zawsze będę na ciebie czekać.

Na dźwięk twojego samochodu.

Na schodach.

Na dźwięk twojego głosu.

Dla przyjemności oglądania.

Dla twojego zapachu.

Dla przyjemności oglądania.

Na twoich rękach.

To wszystko jest powodem mojego szczęścia.

To ja zawsze na ciebie czekam.

Jestem twoim psem...


~ Autor poszukiwany


Tłumaczenie: Robert Dominiak


 Żyjemy w czasach, w których

każdy pragnie więcej.

Więcej pieniędzy, rzeczy materialnych,

kariery, władzy.

Ja pragnę mniej rzeczy, mniej pośpiechu,

mniej stresu, mniej hałasu, mniej zła na świecie.

Pragnę miłości i spokoju dla siebie i

dla każdego, kto to przeczyta! ✨️🎄


~ Nowotny


 Wszystko przychodzi do tych, którzy potrafią czekać! 🎄❄️


~ Nowotny


 Grudzień to czas świąt i radości, ale także miesiąc, który przypomina o tym, co straciliśmy.


To miesiąc, kiedy szczególnie odczuwamy brak bliskich, którzy zostawili pustkę na ziemi, aby wypełnić niebo swoim blaskiem.


~ Duszą Podszyty ©


 Szukam świata...

Gdzie człowiek człowiekowi nie zazdrości.

Gdzie, pomoc jest z serca, a nie za coś, czy na pokaz.

Szukam świata, gdzie uśmiechem wita się człowiek.

Gdzie ludzie się wspierają, zamiast krytykować i obwiniać.

Szukam świata, gdzie przyjaźń jest przyjaźnią, dlatego i pomimo... wszystkiego.

A miłość jest czysta i piękna.

Szukam świata, gdzie człowiek jest dla drugiego... człowiekiem. 🤍


~ Anna Antoniak


 Wybrałam milczenie, by mniej się złościć.

Zdecydowałam, że nie chcę już niszczyć swojego spokoju. Dlatego odchodzę.

Od ludzi, którzy mnie nie szanują, od tych, którzy uważają mnie za naiwną, od tych, którzy nigdy nie próbowali mnie zrozumieć.


Nie chcę toczyć wojen, bo z bitew wychodzi się przegranym, nawet kiedy się wygrywa.

Wybieram ciszę, by dać upust swoim myślom.

Pragnę jedynie trochę spokoju, w towarzystwie tych, którzy naprawdę mnie kochają.


Resztę zostawiam za sobą.


~ Duszą Podszyty ©


 Nigdy nie wracaj do przeszłości, to pułapka melancholii.

Wszystko się zmienia i nic już nie będzie takie samo, nawet Ty.

Nie wracaj, zachowaj w pamięci tylko piękne wspomnienia, uśmiechnij się na tą myśl.

Czas zrobił swoje, przeszłość już znasz, życie toczy się dalej, przed Tobą nowe ścieżki do podążania, nowe miejsca do odwiedzenia i nowe dusze do kochania.

A żyjąc przeszłością przegapisz ludzi, którzy na Ciebie czekają. ❤️


~ Sześćdziesiąt Sekund


 Mam gdzieś, czy ktoś mieszka w pałacu czy w skromnej chacie, czy jeździ luksusowym samochodem czy rowerem. Nie obchodzi mnie, czy ktoś ma konto w banku pękające od pieniędzy, czy ledwo wiąże koniec z końcem. Nie obchodzi mnie gdzie pracujesz, z kim śpisz i jakie masz dyplomy. To wszystko to tylko tło. Liczy się to, czy potrafisz być dobrym człowiekiem. Czy masz dobre serce. Czy jesteś w tym wszystkim prawdziwy. Reszta mnie gówno obchodzi.


- R. Wicijowski


 - A ty jak się masz? - zapytał Puchatek.

- Nie bardzo się mam - odpowiedział Kłapouchy. - Już nie pamiętam czasów, żebym jakoś się miał.


~ Kubuś Puchatek


 Pożegnałam się...

Bo jeśli ktoś nie zwraca uwagi na to, co mówisz, nie docenia tego, co dajesz i nie rozumie tego, co czujesz.

Lepiej się zdystansować...


~ Sześćdziesiąt Sekund


 Anioły są niewidzialne,

ale wiemy że istnieją.

One są przy nas i chronią nas.

To ludzie, którzy nas kochali

i odeszli za wcześnie.


~ Autor nieznany


 Najlepszy antydepresant ma sierść, cztery łapy i merda ogonem na Twój widok.


~ Autor nieznany


 Los matki polega na czekaniu na dzieci. Czekasz na nie, kiedy jesteś w ciąży. Czekasz na nich, kiedy wyjdą ze szkoły. Czekasz, aż wrócą do domu po nocy spędzonej na mieście. Czekasz na nich, kiedy zaczynają swoje życie. Czekasz na nich, kiedy wracają do domu z pracy, aby wrócić do domu na smaczną kolację. Czekasz na nie z miłością, z niepokojem, a czasem ze złością, która mija natychmiast, gdy je widzisz i możesz je przytulić.

Upewnij się, że twoja mama nie musi dłużej czekać. Odwiedź ją, kochaj ją i przytul tego, który cię kochał, jak nikt inny. Nie każ jej czekać, oczekuje tego od ciebie.

Ciało się starzeje, ale serce matki pozostaje takie same. Kochaj ją tak, jak potrafisz. Nikt nie będzie cię kochał tak jak twoja matka.


~ Autor nieznany


 Gdyby każdy mężczyzna miał świadomość wszystkiego, przez co kobieta przechodzi, by dać nam życie, nigdy by kobiety nie skrzywdził.


~ Michał Łozowski


 Najcenniejszą rzeczą, jaką możesz otrzymać jest czas.

To nie słowa, nie kwiaty, nie prezenty.

To czas.

Ponieważ czas nie wraca.

Nie ma znaczenia, czy to godzina... czy rok.


Więc doceń tych, którzy zawsze znajdują dla Ciebie czas.


~ Ona & On


 POŻYCZAM CI MOJE BUTY


Przyjdź,

Pożyczę ci moje buty

żebyś zanurzył się i zagrał w nich przez chwilę,

w tych samych wodach, gdzie kiedyś utonęłam.


Przyjdź,

pożyczam ci moje buty,

żebyś chodził po moim chodniku

i może zrozumiesz.


Przyjdź,

pożyczam ci moje buty,

Żyj tym, co ja przeżyłam,

i powiedz mi,

czy nadal nie masz nic przeciwko mojemu postępowaniu.


Przyjdź,

załóż moje buty,

Czuj się tak, jak się czułam,

A potem powiedz mi,

czy nadal pozwolisz sobie być tak krytycznym.


Znasz tylko jedną część historii

i oceniasz z tego, co widzisz.


Chcesz mieć pełen obraz?

Przyjdź,

załóż moje buty,

Przejdź się moją drogą

a potem powiedz mi, czy bolą cię stopy...


~ Monika Andrzejczak


 Doceń ❤️ dobrych ludzi w swoim życiu!

Nie wykorzystuj ich, nie nadużywaj.

Ponieważ ludzie o dobrych sercach,

mimo iż mają nieskończoność empatii,

pewnego dnia, też się męczą i nie wracają.


~ Nowotny, fragment z książki "Duszą Podszyty: Tom II"


 Najpiękniejsze słowa na świecie to: „Chodź, przytulę Cię!”. Czasem nie masz ochoty niczego tłumaczyć, nie chcesz dzielić się swoimi myślami, nie potrzebujesz współczucia ani pytań o to, co się stało… Po prostu pragniesz, by ktoś cię objął - i nic więcej. To tak bardzo uspokaja.


~ Autor nieznany


 Nie jest toksyczne mówienie partnerowi, co cię boli.

Nie jest toksyczne dzielenie się problemami i szukanie wsparcia.

Nie jest toksyczne wyrażanie swoich obaw i lęków.

Toksyczne jest milczenie, tłumienie w sobie wątpliwości i unikanie rozmowy ze strachu, że coś się zepsuje.

O uczuciach się rozmawia. ❤


~ Autor nieznany


 Mam swoje grono bliskich ludzi.

Ludzi, dla których zrobię wszystko.

Dla których pójdę do piekła, bez wahania.

Którym nigdy nie odmówię pomocy, wsparcia, dobroci, ciepła, ramion szeroko otwartych.

Dla nich mam serce zawsze wyciągnięte na dłoni.

Mogą liczyć na mnie w każdym momencie życia, w każdej sytuacji.

Nigdy nie odwrócę się od nich, nie odejdę.

Będę trwać, kochać, wspierać, dbać. 

Mimo, pomimo, przeciwko i wbrew wszystkiemu. 


Ale istnieje również to grono.

Za którymi spalę ostatnią deskę mostu, która nas łączy.

Teraz już bez skrupułów i wyrzutów sumienia.

Tych, którzy zasługują na najgorszą wersję mnie.

Tych, którzy odbierają spokój mnie i moim bliskim, ranią i krzywdzą.

Zaburzają poczucie bezpieczeństwa, próbują manipulować mną, serwują fałsz i kłamstwa, nielojalność, wprowadzają chaos do mojego życia.

Dla nich nie mam litości, współczucia, zrozumienia.

Dla tych ludzi posiadam jedynie wzajemność.

Taką, na jaką sobie zapracowali.


Black Angel


 Na pewne rzeczy nie chce mi się już nawet reagować, w jakikolwiek sposób. 

Poświęcać swój czas.

Zużywać energię i siły.

Tłumaczyć się ze swoich kroków, decyzji, wyborów.

Wyjaśniać, dlaczego taka właśnie jestem.

Nie mam ochoty już na bezproduktywne rozmowy.

Tracić spokój na kłótnie, dramaty.

Uczestniczyć w gierkach i rozgrywkach, które ktoś dla mnie zaplanował.

Przekonywać do siebie.

Nie walcze już o ludzi, bo jeśli muszę walczyć o obecność jakiejkolwiek relacji w moim życiu, tzn, że jest ona wymuszona, nieszczera.

A tego, co nieprawdziwe mam już dość w swoim życiu.

Nie złoszczę się i nie dotyka mnie już słuchanie historii mojego życia.

Przekazywanych z ust do ust.

Jakże odbiegającej od prawdy.

Gdy słyszę jaka jestem.

Co zrobiłam, jak powinnam zrobić.

Tylko uśmiecham się do siebie.

Z tych opowiadań można byłoby zapisać księgę, kilkutomową.

Ze spokojem słucham serwowanych mi kłamstw.

Z politowaniem dla ich autora.

Przestałam wdawać się w niepotrzebne dyskusje, nawet gdy znam prawdę, szczególnie, gdy znam prawdę.

Wysłucham tych lukrowanych historyjek, uśmiechnę się, odwrócę i nigdy już nie wrócę.

Bo nadszedł czas, w którym to swój spokój, swoje dobro umieściłam jako priorytet w życiu.


Black Angel


 Lubię ten swój proces "starzenia się".

Gdy pozwalam sobie na takie zwyczajne niechcenie.

Nie spinam się już, nie uderzam głową w mur.

Odpuszczam, gdy coś mi nie służy, gdy w żaden sposób nie moge czegoś zmienić, mimo podjętych prób i starań.

Odchodzę bez żalu z miejsc, w których nie czuję szczerości serca, lojalności myśli.

Nie wciągam brzucha, by uchodzić za atrakcyjniejszą.

Nie wstydzę się swoich zmarszczek, czy srebrnych kosmyków.

Bo piękna już byłam.

Teraz pragnę już tylko spokoju.

Coraz częściej zamiast makijażu wolę swoją naturalność.

Owszem, gdy wymaga tego sytuacja zakładam najwyższe szpilki, kieckę, pociągam usta czerwienią.

Adekwatnie do okazji.

Ale zaprzyjaźniłam się z dresem, luźnym stylem bycia.

Doceniam komfort, gdy nic nie krępuje moich ruchów, nie muszę uważać na słowa, gesty, spojrzenia.

Lubię czasem podarować wolność włosom, bez spiny i ciągłego uważania, czy aby żaden kosmyk nie zgubił swojego miejsca.

Potargana i w dresie również czuję się kobieca.

Lubię tę swoją "starość", która pozwala mi odważnie wyrażać swoje myśli.

Bez tych wszystkich "ą, ę", żeby tylko kogoś nie urazić.

Gdy jest mi całkowicie obojętne co, ktoś o mnie myśli, co powie na mój temat, wygląd.

Już nawet bez złości i nerwów, lubię usiąść i posłuchać z uśmiechem historii o mnie, przekazywanych z ust do ust.

To bywa tak ciekawe, jak najlepsza książka, czy scenariusz filmowy.

Jak mam ochotę to płaczę bez obaw, że następnego dnia będę dźwigać wory pod oczami.

Bo i nie muszę się nikomu podobać.

Jeśli potrzebuje krzyczeć, to krzyczę.

Jak mam ochotę na wino, to po prostu uwalniam je z butelki.

Jeśli potrzebuje ciszy i samotności, to wyłączam się ze świata.

Zostawiam wszystko za sobą.

Nie mam ochoty już na niepotrzebne dramaty, kłótnie, gierki.

Zamiast w nich uczestniczyć wybieram dobrą książkę, spacer, muzykę, czas ze zwierzętami.

Ciszę.

Nie zabiegam już o innych, o uwagę, rozmowę, atencję.

Nauczona cierpliwości pozwalam, aby czas odkrył prawdziwe karty każdego człowieka.

Nie buduję swojej wartości na obrazie w oczach innych.

A wyłącznie na zasobach swojego serca i umysłu.

Lubię tę swoją "starość".

Gdy muszę, zamieniłam na mogę.

Powinnam, na jeśli tego chcę.

Gdy pozwalam sobie na bycie sobą.

Na akceptację siebie.

I tak po prostu.

Jest mi z tym dobrze.


Black Angel


 I zrobiła najtrudniejszą rzecz.

Jaką kiedykolwiek przyszło jej zrobić.

Odwróciła się i odeszła.

Choć tak bardzo odchodzić nie chciała. 

Z miejsc, w których zostawiła część siebie, swoje serce.

Tylko łzy, gorycz rozczarowania i ból podążały za nią.

Ale tym razem serce nie krzyczało.

Nie ośmieliło się zabrać głosu.

Pod naporem ran i blizn. 

Ono milczało.

Tylko.

Płakało w ciszy.

Bo wiedziało, że tak, jak umysł.

Nie potrafi żyć w kłamstwie.

Już nigdy więcej.


Black Angel


 Jestem na etapie, w którym przestało mi już zależeć czy ktoś mnie lubi czy nie.

Co myśli na mój temat. 

Czy mnie rozumie, bądź akceptuje.

Czy komuś się podobam, czy nie.

Czy do mnie zadzwoni, napisze.

Ofiaruje kilka minut z życia. 

Nie zależy mi już jak o mnie mówią.

Czy mówią źle, czy jeszcze gorzej.

Co wymyślają na mój temat poza moimi plecami.

Przestało mi zależeć co ktoś o mnie myśli.

Czy odbiera mnie dobrze.

Nie zależy mi już na przekonywaniu do siebie, nikogo.

Przestałam bywać w miejscach, które nie są prawdziwe, szczere, nie rezonują ze mną.

Dzięki temu zrobiło się więcej miejsca.

Na ciszę i spokój

Więcej miejsca.

Dla mnie samej...


Black Angel


 Im większą ktoś okazuje nielojalność wobec Ciebie, tym bardziej tracisz wiarę w tego człowieka, jego dojrzałość.

Im więcej kłamstw usłyszysz, tym większa Twoja nieufność w wartość, szczerość wypowiadanych słów.

Im większą ktoś okazuje Tobie ignorację, tym bardziej zaczynasz przyzwyczajać się do bycia ignorowaną.

Im dłuższa nieobecność kogoś w Twoim życiu, tym lepiej przyswajasz się do tej nieobecności.

Uczysz się z nią żyć.

Im więcej bólu przyjmiesz z czyichś rąk, tym samym zwiększasz dystans między Wami.

Im bardziej, odważniej ktoś przekroczy granice Twojej cierpliwości, zrozumienia, tolerancji, wybaczania.

Tym większy mur zbudujesz wokół siebie.

A wtedy.

Już nie czekasz, nie prosisz, nie błagasz, nie oczekujesz niczego.

Bo im więcej otrzymujesz zła z drugich rąk.

Tym mniej emocji, ciepła, uczuć pozostaje w Tobie do tej osoby.

Aż nadchodzi dzień.

W którym ten cios nie zaboli, nie upokorzy, nie sprawi przykrości.

Bo ktoś zrobił wszystko co mógł, aby skutecznie zabić w Tobie wszelkie uczucia, które starałaś się pielęgnować w sercu.

Kiedyś nastanie dzień, gdy nie poczujesz już nic.

To będzie dzień, w którym ktoś utraci władze nad Tobą.

Dzień, w którym opuści Twoje serce.


Black Angel


 Księżniczką nigdy nie byłam i nie będę.

Ta rola to kompletnie nie moja bajka.

Nie boję się pobrudzić dłoni męskimi pracami.

Nie robię histerii, gdy złamię paznokieć, przy ich wykonywaniu.

Nie lubię prosić i czekać na pomoc.

Zdecydowanie preferuję zakasać rękawy i wziąć sprawy w swoje ręce.

Jestem niezależna.

I bardzo dobrze się z tym czuję.

Gdy nie polegam na nikim, a wyłącznie na sobie.

Gdy wszystko co osiągnęłam, zawdzięczam tylko sobie.

Pracy swoich dłoni, swojej sile, determinacji, uporowi.

Nie czekam, aż ktoś poda mi cokolwiek na tacy.

Gdy czegoś potrzebuje, chcę, po prostu sięgam po to sama.

Nie uważam, że cokolwiek mi się należy.

Myślę, że na wszystko muszę sobie zapracować.

Nie lubię wykorzystywać swojej kobiecości do osiągnięcia określonych celów.

Bo to nie ona powinna stanowić decydujący czynnik moich sukcesów, powodzeń życiowych. 

Być może jestem kobietą z twardym, trudnym, zahartowanym charakterem.

Ale dzięki temu, nikt nie odbierze mi satysfakcji i dumy z osiągniętych sukcesów.

Nikt nie może mi wypomnieć, że do czegokolwiek doszłam z jego pomocą, dzięki komuś.

Wszystko co mam, miejsce, w którym jestem zawdzięczam sobie.

I cholera.

To jest zajebiste uczucie.


Black Angel


 Nie mam już ochoty, ani sił tłumaczyć się innym dlaczego zrobiłam tak, a nie inaczej.

Dlaczego jestem taka, a nie inna.

Skąd moje kroki w daną stronę.

Z czego wynika określone zachowanie.

Dlaczego dokonałam takich, a nie innych wyborów, podjęłam właśnie takie decyzje.

Nie mam ochoty powtarzać enty raz czegoś, co i tak nie spotka się ze zrozumieniem.

To nie wyniosłość, to realizm odbioru człowieka przez człowieka.

Ludzie wiele chcą wiedzieć.

Ale niczego już nie chcą zrozumieć.

Potrafią szybko ocenić, skrytykować, umoralniać, ale nadal brak im chęci, zaangażowania żeby wczuć się w duszę, sytuację drugiego człowieka.

Są pierwsi do oceniania, a ostatni do rozumienia.

Dlatego przestało mnie interesować co ktoś sobie myśli na mój temat, jak mnie odbiera, jak bardzo krytyczny obraz wytworzy w swoich myślach.

Delikatnie mówiąc, mam to gdzieś.

Jeśli ktoś nie chce, nie potrafi zrozumieć to choćbyś stawała na rzęsach i tak nie pojmie dlaczego.

Dlaczego jesteś tym kim jesteś, z jakich powodów taką musiałaś się stać, co Ciebie do tego zmusiło, jakie przeżycia ukształtowały Twoją osobowość, nadały Twoim krokom dany kierunek.

Dlatego nie tłumaczę już niczego, nikomu.

Zresztą nie mam takiego obowiązku.

Ten kto chce zrozumie.

Reszta, to tylko reszta.

A ja robię swoje.

Tak po prostu.


Black Angel


 Dość mam w swoim życiu hipokrytów, kłamców, aktorów

Dość mam żerowania na moim sercu.

Wrażliwości, empatii, uczuciach.

Dość mam ludzi, którzy nawet wiedząc jaki ciężar dźwigam w życiu, z uśmiechem satysfakcji dokopią mi jeszcze mocniej.

Mam już tak cholernie dość wysysania ze mnie tego, co dobre.

Jestem tym zmęczona.

Tymi ludźmi. 

Takimi ludźmi.

Mam dość tej hipokryzji, obłudy, zakłamania, gry, ich dwulicowości

Nie potrzebuję tego w życiu.

Bo zbyt boleśnie, długo walczę o spokój.

Jeśli ktokolwiek stanie mi na drodze w walce o niego.

Bez wyrzutów sumienia i skrupułów spalę most miedzy nami.

Jeśli okaże się zła, wredna, podła w ich oczach.

Trudno.

Udźwignę ten "ciężar".

Bo spokój jest wart każdej ceny.

Ale i nie każda cena to strata...


Black Angel


 Nauczyłam się milczeć, gdy inni krzyczeli.

Ignorować, gdy próbowali mnie sprowokować.

Nauczyłam się podnosić sama, gdy wszyscy podcinali mi nogi.

Wierzyć w siebie, gdy nikt inny nie wierzył.

Uśmiechać, gdy chcieli mnie fkurfić.

Nauczyłam się bronić swoich granic, gdy próbowali wciąż je przełamywać.

Mieć swoje zdanie, głośno je wyrażać, gdy inni chcieli mnie uciszyć.

Nauczyłam się odchodzić, gdy inni myśleli, że ofiaruję kolejną szansę.

Akceptować siebie taką jaką jestem, gdy inni stawiali wobec mnie wciąż nowe wymagania i oczekiwania.

I najważniejsze.

Nauczyłam się mieć w d#pie opinie, oceny, osądy wobec mnie.


Black Angel


 Najgorszym uczuciem jakie może nas dotknąć jest chyba bezsilność.

Gdy zrobiłaś wszystko co mogłaś.

Najlepiej jak potrafiłaś.

Włożyłaś wszelkie siły, trud, czas, całe zaangażowanie.

Wykorzystałaś wszelkie możliwości, które mogłaś.

Gdy już nic więcej nie możesz uczynić.

Wykonać żadnego, najmniejszego ruchu, kroku, działania.

Gdy absolutnie żadne słowa, czyny nie zmienią zaistniałej sytuacji.

Cokolwiek byś nie starała się zrobić, jakkolwiek mocno byś tego chciała.

Bo to już nie zależy od Ciebie.

Ty nie masz już żadnego wpływu na przebieg zdarzeń.

Niekiedy pozostaje Tobie jedynie patrzeć.

Po prostu patrzeć co będzie dalej.

Z czym będziesz musiała się zmierzyć.

Czemu podołać, co i jak udźwignąć.

Bezsilność potrafi odebrać siły.

Gdy nie masz wpływu już na nic.

A możesz jedynie obserwować.

Jakby życie zmuszało Ciebie do poddania się, gdy Ty sama tego nie chcesz.

Niestety system, niesprawiedliwość stawia przed Tobą mur.

Który jest nie do rozbicia.

Najgorszym uczuciem jest nie móc zrobić czegokolwiek.

Gdy tak bardzo pragniesz zrobić wciąż tak wiele.


Black Angel


 Dziś nic nie musisz.

Naprawdę.

Niedziela zawsze pachnie ciszą i spokojem.

Dlatego chcę zaprosić Cię do spojrzenia tam, gdzie na wszystko jest odpowiedź — w niebo.


Wystarczy minuta. Jedna chwila.

Jedno spojrzenie ponad wszystko, co trzeba kupić, zrobić, zaplanować.


I jedno ciche pytanie do siebie:

„Czego naprawdę potrzebuję?”


Może odpowiedź przyjdzie od razu, a może dopiero wieczorem. Niebo wie.


ZADANIE DNIA 

Spójrz dziś w niebo. Zatrzymaj się na chwilę, która jest bezcenna.

Nie oceniaj pogody.

Niebo zawsze mówi coś ważnego — nawet wtedy, kiedy jest szare.


Możesz zrobić zdjęcie nieba i podzielić się nią w komentarzu.

Chętnie zobaczę Twoją chwilę zatrzymania. ♥️