W życiu nie chodzi o to, żeby być najpiękniejszym, najbogatszym, najbardziej pożądanym.
Nie chodzi o idealność - bo idealnych ludzi zwyczajnie nie ma, a ci co grają perfekcję, często mają w środku największy burdel.
Chodzi o coś dużo ważniejszego:
o odwagę bycia sobą.
To, czy masz jaja albo siłę, nie mierzy się tym, jak wyglądasz czy ile masz followersów.
Mierzy się tym, czy wstajesz po upadku, kiedy nikt już w Ciebie nie wierzy.
Czy potrafisz powiedzieć „dość”, kiedy ktoś przekracza Twoje granice.
Czy umiesz kochać lojalnie - nie wtedy, kiedy jest łatwo, ale wtedy, kiedy jest naprawdę trudno.
Dojrzałość nie jest sexy na Instagramie.
Nie ma filtra, nie świeci się złotem, nie trzeba jej udowadniać.
To jest cholernie cichy wybór: robię swoje, choć nikt nie patrzy.
Bo prawda jest prosta i kurwa czas ją usłyszeć:
nikt nie przyjdzie, żeby Cię uratować.
Nikt nie posprząta życia za Ciebie.
To Ty musisz podjąć decyzję, że przestajesz uciekać - i zaczynasz żyć.
A kiedy to zrobisz…
Kiedy naprawdę wybierzesz siebie zamiast udawać kogoś dla innych - wtedy nagle zaczynają przychodzić właściwi ludzie, właściwe szanse i właściwe życie.
To jest siła.
Nie perfekcja, nie maska, nie teatr.
Tylko autentyczność, codzienna konsekwencja i lojalność wobec tego, kim naprawdę jesteś.
I w tym może odnaleźć się każdy - kobieta, mężczyzna, każdy z nas.
Bo wszyscy w końcu uczymy się tej samej rzeczy:
prawdziwe życie zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz żyć dla innych, a zaczynasz żyć dla siebie.
