Wiesz co?

Przyszedł taki moment, kiedy przestałem napierdalać się z każdym cieniem, który stanął mi na drodze.

Nie muszę już udowadniać, że mam rację, nie muszę gonić za każdym, kto mnie nie rozumie.


Bo w końcu ogarnąłem jedno - prawdziwa siła to umieć stać w ciszy, kiedy inni machają łapami jak dzieci na placu zabaw.


Kiedy ktoś gada głupoty - uśmiecham się.

Kiedy życie rzuca kłody - przestawiam je jak meble, zamiast się obrażać.

Kiedy ktoś jedzie po mnie - już nie odpowiadam ogniem.

Po prostu robię swoje.


To jest ten etap, kiedy przestajesz gonić, a zaczynasz budować.

Kiedy przestajesz krzyczeć, a zaczynasz działać.

Kiedy nie musisz ludziom mówić, kim jesteś - bo to, co robisz, mówi za ciebie głośniej niż jakiekolwiek „kurwa” na świecie.


I wiesz co jest najpiękniejsze?

Karma naprawdę robi swoje.

A ja?

Siedzę, patrzę i myślę: „Cholera, warto było dorosnąć”.


Robię swoje.

Idę po swoje.

I jak trzeba - nadal potrafię przyjebać, ale rzadko muszę.


Bo prawdziwy spokój to broń… i nagroda jednocześnie.


- Adwokat Diabła