Wiesz, co jest najlepsze w życiu? Że czas to najlepszy detektor kłamstwa.
Na początku wszyscy chodzą w maskach - grają lojalność, pierdolą o przyjaźni, o tym że „zawsze możesz na mnie liczyć”.
Ale gdy robi się zimno, gdy zaczynasz iść swoją drogą, gdy zaczynasz świecić mocniej - maski pękają.
I nagle widać prawdę: kto był prawdziwy, a kto tylko udawał.
Ci pierwsi stoją obok, nawet kiedy jesteś wkurwiony i brudny od życia.
Ci drudzy znikają, bo nie potrafią znieść tego, że przestałeś być ich tłem.
Nie musisz robić niczego - los sam usuwa śmieci z Twojego stołu.
Jak maska spada i wychodzi dwulicowość, nie płać za nią emocjami.
Powiedz sobie: „kurwa, dobrze że opadła - przynajmniej wiem, kto jest kim”.
I pamiętaj - jak zaczynasz rosnąć, ludzie albo zdejmują maski i idą z Tobą,
albo maska spada im sama i ujawnia, że byli tylko statystami w Twoim filmie.
Nie błagaj nikogo, żeby został.
Prawdziwy zostaje, fałszywy wypierdala.
To nie strata - to selekcja.
To kurwa czyszczenie magazynu, zanim wejdziesz na kolejny poziom.
Więc trzymaj głowę wysoko, patrz przed siebie, i nie przejmuj się tym, co odlatuje.
Maski spadają po coś - żebyś wiedział, komu podawać rękę, a kogo zostawić w cieniu.
Rób swoje. A reszta odsłoni się sama. 🔥
