Nie mam już ochoty, ani sił tłumaczyć się innym dlaczego zrobiłam tak, a nie inaczej.

Dlaczego jestem taka, a nie inna.

Skąd moje kroki w daną stronę.

Z czego wynika określone zachowanie.

Dlaczego dokonałam takich, a nie innych wyborów, podjęłam właśnie takie decyzje.

Nie mam ochoty powtarzać enty raz czegoś, co i tak nie spotka się ze zrozumieniem.

To nie wyniosłość, to realizm odbioru człowieka przez człowieka.

Ludzie wiele chcą wiedzieć.

Ale niczego już nie chcą zrozumieć.

Potrafią szybko ocenić, skrytykować, umoralniać, ale nadal brak im chęci, zaangażowania żeby wczuć się w duszę, sytuację drugiego człowieka.

Są pierwsi do oceniania, a ostatni do rozumienia.

Dlatego przestało mnie interesować co ktoś sobie myśli na mój temat, jak mnie odbiera, jak bardzo krytyczny obraz wytworzy w swoich myślach.

Delikatnie mówiąc, mam to gdzieś.

Jeśli ktoś nie chce, nie potrafi zrozumieć to choćbyś stawała na rzęsach i tak nie pojmie dlaczego.

Dlaczego jesteś tym kim jesteś, z jakich powodów taką musiałaś się stać, co Ciebie do tego zmusiło, jakie przeżycia ukształtowały Twoją osobowość, nadały Twoim krokom dany kierunek.

Dlatego nie tłumaczę już niczego, nikomu.

Zresztą nie mam takiego obowiązku.

Ten kto chce zrozumie.

Reszta, to tylko reszta.

A ja robię swoje.

Tak po prostu.


Black Angel