Jestem na etapie, w którym przestało mi już zależeć czy ktoś mnie lubi czy nie.

Co myśli na mój temat. 

Czy mnie rozumie, bądź akceptuje.

Czy komuś się podobam, czy nie.

Czy do mnie zadzwoni, napisze.

Ofiaruje kilka minut z życia. 

Nie zależy mi już jak o mnie mówią.

Czy mówią źle, czy jeszcze gorzej.

Co wymyślają na mój temat poza moimi plecami.

Przestało mi zależeć co ktoś o mnie myśli.

Czy odbiera mnie dobrze.

Nie zależy mi już na przekonywaniu do siebie, nikogo.

Przestałam bywać w miejscach, które nie są prawdziwe, szczere, nie rezonują ze mną.

Dzięki temu zrobiło się więcej miejsca.

Na ciszę i spokój

Więcej miejsca.

Dla mnie samej...


Black Angel