Do szczęścia nie potrzeba luksusów... Czasem wystarczy, że wiatr potarga włosy w nieładzie, a Ty się temu poddasz – bez oporu, bez kontrolowania. Szczęście nie krzyczy z witryn ekskluzywnych butików, nie błyszczy na zegarkach z limitowanej edycji. Ono siedzi cicho na ławce w parku, popijając gorącą kawę z papierowego kubka i patrzy w Twoją stronę, jakby mówiło: „Zobacz, jestem tu. Od zawsze.” Szczęście to nie pałace ani samochody z wnętrzem pachnącym nowością. To nie zdjęcia z rajskich wysp, przerobione filtrami, gdzie uśmiech bywa wymuszony, a samotność – zakryta opalenizną. Szczęście to obecność – prawdziwa, choćby w ciszy. Kiedy ktoś przy Tobie milczy, ale czujesz, że nie jesteś sama. Gdy dotyk dłoni mówi więcej niż setki wiadomości. Gdy ktoś wie, kiedy odejść, ale też kiedy zostać, mimo że nie wypowiadasz ani słowa. To zapach świeżo upieczonego chleba. To koc, którym się otulasz, wracając zmarznięta z długiego dnia. To śmiech przyjaciela, który nie musi Cię pytać, co się dzieje – bo wie. Szczęście ma kolor zachodzącego słońca i smak truskawek zjedzonych prosto z dłoni. Ono nie pyta o stan konta, tylko o stan serca. W szczęściu nie chodzi o to, by mieć wszystko. Chodzi o to, by czuć się wystarczającą – nawet w niedoskonałości. Chodzi o te poranki, kiedy budzisz się i wiesz, że choć życie nie jest proste, to nadal masz siłę je czuć. Oddychać. Chcieć. Iść dalej. Nie potrzebuję marmurów pod stopami. Wystarczy, że ziemia, po której stąpam, nie drży z braku sensu. Nie muszę mieć wszystkiego – wystarczy mi to, co prawdziwe. Bo w świecie pełnym pozorów, luksusem staje się autentyczność. Luksusem staje się serce, które bije nie dla efektu, lecz z potrzeby. Luksusem jest wierność sobie – nawet jeśli kosztuje więcej niż złoto. Nie kupuję szczęścia. Ja je tworzę. Z małych gestów, z ciszy, z przyjaźni i z miłości, która nie musi być idealna – byle była żywa. ❣️ Autor: Angelika Fiori Fot: pinterest