Kiedyś siedziałem na podłodze łazienki o 3 w nocy i rozkminiałem, czy jeszcze coś z tego będzie. Serio. Życie mnie przetestowało jak nauczyciel z matmy w technikum - bez litości i bez zapowiedzi. Byłem w miejscach, o których się nie gada przy piwie. Tam, gdzie człowiek czuje się jak wersja demo samego siebie. Ale wiesz co? Nie kliknąłem „zrezygnuj”. Wstałem. Nie dlatego, że miałem siłę - tylko dlatego, że nie miałem wyboru. Bo się poddać? To za proste. A ja nie jestem z tych, co oddają mecz w pierwszej połowie. Dziś wiem jedno: jeśli znasz swoją wartość, to nawet jak świat cię nie doceni - to nie twoja strata, tylko ich. Nie musisz się nikomu podobać. Wystarczy, że sam wiesz, kim jesteś. I bądź sobą. Z całym bagażem, z jazdami, z tym śmiesznym śmiechem i tym, co masz do dania światu. Bo świat właśnie ciebie potrzebuje - nie kopii kogoś innego. - Adwokat Diabła