‼️ Jeśli to czytasz i czujesz, że ciągle jesteś tą „niewidzialną” – ten post jest dla Ciebie. Dla Ciebie, która wciąż się starasz. Która jesteś obok – obecna, wspierająca, oddana. Ale jakoś… oczy wszystkich są zawsze zwrócone gdzie indziej. Na kogoś, kto mówi głośniej. Na kogoś, kto ostentacyjnie skupia na sobie uwagę. Na kogoś, kto zawsze dostaje to, co najlepsze, choć Tobie też się to należy. Ty jesteś tą, którą bierze się za pewnik – jakby Twoje wsparcie, Twoja obecność, Twoje zaangażowanie były czymś oczywistym. Jak fundament, który nigdy nie wymaga podziękowań, uznania czy choćby słowa wdzięczności. Bo po prostu jesteś. Bo przecież „Ty i tak dasz radę”, "Ty i tak będziesz"… prawda? I boli. Bo choć nigdy nie powiesz tego wprost – czujesz się mniej ważna. Pomijana. Niewidoczna. Twoje sukcesy pozostają ukryte, Twoje wysiłki niewidzialne, a milczenie staje się wygodną zasłoną dla innych. A kiedy inni są stawiani na piedestale… czujesz, że jesteś tylko tłem dla ich blasku. 🩷 Ale chcę Ci dziś powiedzieć coś ważnego: To, że jesteś cicha, nie znaczy, że jesteś słaba. To, że jesteś w cieniu, nie znaczy, że nic nie znaczysz. To, że nie krzyczysz o sobie, nie odbiera Ci prawa do uznania. Być może świat nie zawsze dostrzega Twoje światło, ale są osoby, które je wyczuwają głęboko w sercu. I nadejdzie dzień, kiedy ktoś podejdzie do Ciebie i szczerze powie: „Dziękuję, że byłaś. Że zawsze pomagałaś. Że nie odwróciłaś się wtedy, gdy było najtrudniej.” Bo prawda jest taka, że to właśnie ci najcichsi potrafią świecić najjaśniej. Nie jesteś sama. Nie jesteś niewidzialna. Po prostu Twoje światło płonie inaczej. Nie każdy potrafi je dostrzec – niektórzy są po prostu zbyt ślepi.