Nie musisz jej więzić, by została. Nie musisz obiecywać gwiazd, składać przysięg bez pokrycia, ani udawać kogoś, kim nie jesteś. Jeśli nie potrafisz być obecny wtedy, gdy jej świat się wali – twoje słowa przestają mieć znaczenie. Ona nie potrzebuje ideału. Potrzebuje kogoś, kto widzi jej zmęczone oczy i zamiast oceniać – przytula. Kogoś, kto nie ucieka, kiedy milczy, tylko zostaje bliżej niż kiedykolwiek. Potrzebuje mężczyzny, który rozumie, że kobieta nie odchodzi wtedy, gdy ją kochają, tylko wtedy, gdy przestaje się przy kimś czuć kochana. Nie zatrzymasz jej słowami. Możesz mówić „kocham” codziennie, ale jeśli nie czuje się przy Tobie bezpieczna, to i tysiąc „kocham” nie wystarczy. Zatrzymasz ją czynami. Codzienną troską. Obecnością. Spokojem. Tym, że nie będzie musiała się zastanawiać, czy znów ją zawiedziesz. Bądź dla niej miejscem, do którego chce wracać – a nie powodem, dla którego zaczyna budować mur. Twoje ramiona mają być jej schronieniem, a nie więzieniem. Twoje słowa – mają budować, nie ranić. Twoje czyny – mają mówić więcej niż wszystkie obietnice razem wzięte. Kochaj ją tak, jakby każdy dzień był ostatni. Szanuj ją tak, jakby jej serce było jedynym skarbem, jaki masz. I bądź szczery. Nawet wtedy, gdy to trudne. Bo dla prawdziwej kobiety szczerość waży więcej niż wszystkie romantyczne gesty razem. Nie musisz jej zatrzymywać siłą. Wystarczy, że pokażesz jej, że jesteś mężczyzną, z którym nie musi walczyć, tylko może wreszcie odpocząć. ❤️