Dzieci obserwują. Obserwują każde spojrzenie, każdy ton głosu, każdy gest między rodzicami. Słyszą, jak do siebie mówią - czy z czułością, czy z chłodną obojętnością. Widzą, jak się traktują w chwilach zmęczenia, jak rozwiązują konflikty, jak się o siebie troszczą. Dla nich to nie tylko codzienne sceny, ale lekcje na całe życie. Uczą się, czym jest miłość: czy to ciepłe wsparcie, czy dystans, który dzieli. Przyglądają się, jak wygląda szacunek - czy to cierpliwe słuchanie, czy brak uwagi. Chłoną wzorce, które później przenieśą do swoich własnych relacji. Dziecko potrzebuje poczucia, że jego rodzice są dla siebie bezpieczną przystanią. Że ich związek to nie tylko obowiązek, ale także radość, wzajemne docenianie i troska. To jak paliwo - im więcej miłości i stabilności dostrzega, tym pewniej rusza w świat. Bo kiedy wie, że rodzice są sobie bliscy, czuje, że świat jest miejscem, w którym też może znaleźć miłość i szacunek. A to najcenniejszy fundament, jaki może dostać na start.