Nie krzycz na nią, gdy się pomyli. Nie irytuj się, gdy po raz dwudziesty powtarza to samo. Nie ignoruj jej, gdy myli imiona, dni lub wspomnienia. Bo to wciąż twoja mama. Ta sama, która, gdy byłeś dzieckiem, odpowiadała na to samo pytanie tysiąc razy, nigdy się nie męcząc. Ta sama, która ocierała twoje łzy, nawet gdy były tylko kaprysem. Ta, która podtrzymywała twoją głowę, gdy gorączka nie pozwalała ci zasnąć. Dziś jej pamięć słabnie, ciało się męczy, a jej kroki są wolniejsze. Ale wiesz co? Jej serce nadal bije dla ciebie, tak jak wtedy, gdy trzymała cię na rękach. Odwiedź ją. Daj jej odczuć, że nie jest ciężarem. Że jej życie nadal ma wartość. Że jej śmiech, nawet jeśli ulatuje pośród zapomnienia, wciąż jest melodią. A kiedy obejmuje cię swoimi delikatnymi dłońmi, uchwyć ten moment... bo pewnego dnia to krzesło będzie puste, a ty oddałbyś wszystko, by usłyszeć jej historię jeszcze raz. Dbaj o nią. Słuchaj jej. Przytulaj ją. Bo życie mija w mgnieniu oka, a miłość, której nie dasz dziś... jutro będzie ci ciążyć jak kamień.