Nie, synu, nic mi nie jesteś winien. W dniu, gdy życie zabierze cię ode mnie, chcę, żebyś odszedł lekko, bez kajdanów i poczucia winy, bez myśli, że coś mi jesteś winien. Dałam ci życie, tak, ale to był mój wybór, bo od chwili, gdy dowiedziałam się o twoim istnieniu, postanowiłam kochać cię całym swoim jestestwem. Karmiłam cię, troszczyłam się o ciebie, obejmowałam cię w zmęczone noce i w nieskończone dni, i choć wielu nazwie to „poświęceniem”, dla mnie to był dar. Największy, jaki dało mi życie. Kiedy dorośniesz i pójdziesz własną drogą, bądź szczęśliwy, nie oglądając się wstecz z poczuciem winy. Nie bój się mnie zostawić, nie myśl, że musisz oddać mi czas czy bezsenne noce: wszystko, co dla ciebie zrobiłam, zrobiłabym jeszcze tysiąc razy. Jedyne, czego pragnę — żebyś był wolny. Żebyś żył intensywnie, żebyś kochał tak, jak chcesz kochać, żebyś biegł do swoich marzeń bez kajdanów. A kiedy pomyślisz o mnie, niech to nie będzie ciężarem, lecz czułością. Jeśli pewnego dnia zobaczysz, jak się starzeję, pamiętaj, że takie jest życie. Ja przeżyłam swoje, a teraz ty masz swoje. Macierzyństwo to nie kontrakt ani dług: to bezgraniczna miłość, która niczego nie wymaga w zamian.