Nie planujesz tego.
Nie szukasz.
Po prostu pojawia się ktoś, z kim rozmowa płynie jakbyście znali się od zawsze.
Nie ma napięcia, nie ma presji, jest tylko lekkość, spokój i ten dziwny błysk, którego nie da się wytłumaczyć.
To nie musi być od razu „miłość”.
Czasem to tylko energia, której dawno nie czułaś.
To, że znów się uśmiechasz bez powodu, że łapiesz się na tym, że czekasz na wiadomość, choć jeszcze wczoraj mówiłaś, że nie chcesz niczego nowego.
To coś między słowami.
Między spojrzeniem a uśmiechem.
Między ciszą a tą jedną sekundą, w której serce przypomina sobie, jak to jest bić szybciej.
Może to nic.
A może właśnie wszystko. 🤍
