Wilcze przemyślenia po pogrzebie


Byłem ostatnio na mszy pogrzebowej.

Stałem z tyłu, obserwując ten cały rytuał. Dym z kadzidła, słowa wypowiadane od wieków, te same gesty, ta sama melodia smutku. Ludzie klękają, powtarzają formułki, patrzą w ziemię.

I nagle, gdzieś między jednym „amen” a drugim, poczułem coś dziwnego — jakby to wszystko było bardziej o kontroli niż o wolności.


Bo kiedy słuchasz tych słów naprawdę, bez emocji, bez żałoby – słyszysz coś więcej niż modlitwę.

Słyszysz pakt.

Słowa, które nie tylko żegnają ciało, ale coś nakładają. Pieczęć. Zobowiązanie.

Jakby dusza, która dopiero co odeszła, musiała podpisać niewidzialny kontrakt – że już nie wróci. Że zostaje tam, gdzie jej każą, w systemie, który od dziecka mówił jej, gdzie „powinna być”.


I wtedy zrozumiałem: oni nie żegnają duszy.

Oni ją zamykają.

Wkładają w formułę, w doktrynę, w sieć słów, które mają moc tylko dlatego, że my w nią wierzymy.


Przecież od małego uczy się nas klękać, słuchać, powtarzać.

Chrzest, komunia, bierzmowanierytuały składania przysięgi, których nikt z nas świadomie nie wybierał.

Podpisane bez pytania, bez świadomości.

I potem, kiedy przychodzi śmierć, system tylko odbiera to, co sam sobie zagwarantował.


Może właśnie dlatego tak wiele dusz nie wraca.

Bo nie wiedzą, że mogą.

Nie wiedzą, że drzwi są otwarte. Że życie to nie jeden bilet w jedną stronę, tylko droga bez końca – powrót, przemiana, doświadczenie.


Ale te, które się obudziły... te, które zrzuciły kajdany wiary w cudze słowa – wracają.

Nie przez sakrament, nie przez modlitwę, tylko przez pamięć i wolę.

Bo duszy nie da się uwięzić, jeśli wie, kim jest.


Patrząc wtedy na ten pogrzeb, zrozumiałem, że nie muszę się bać śmierci.

Trzeba się bać tylko jednego – nieświadomości.

Bo to ona zamyka bardziej niż grób.


Wilk nie składa przysięgi nikomu.

Wilk chodzi własnymi ścieżkami – i jeśli odchodzi, to tylko po to, żeby kiedyś wrócić.

Inny, silniejszy, mądrzejszy, z pamięcią ognia w oczach.


**Nie chcę, by mnie odprowadzali słowami, których nie rozumiem.


Nie chcę, by ktoś decydował, gdzie pójdzie moja dusza.

Wrócę sam.

Jak wilk, który zna drogę przez las, choć światła dawno zgasły.**


Piona! 👊


— Wilk.