Siedzę rano, kawa dymi, a w głowie cisza. Patrzę przez okno i myślę, że kiedyś wszystko chciałem tłumaczyć. Każdy ruch, każdą decyzję, każdą porażkę. I wiesz co? Gówno to dawało. Bo ludzie i tak pierdolili swoje. W końcu zrozumiałem, że największą siłą jest zamknąć mordę i robić. Po cichu. Jak skurwysyn w cieniu, który nie potrzebuje fleszy ani poklasku. Bo to nie oni mają nosić moje blizny, tylko ja. Dziś mam inne zasady. Milczę, gdy reszta się licytuje, kto ma gorzej. Milczę, gdy inni sprzedają marzenia za lajki. Bo wiem, że cisza daje przewagę – to tam układasz plan, który potem robi hałas większy niż ich całe życie. I jak ktoś pyta: „Po co ci to wszystko?” To tylko się uśmiecham. Bo odpowiedź nie jest w słowach. Odpowiedź jest w tym, że dalej idę. Krok za krokiem, bez względu na to, ile razy muszę się, kurwa, podnieść. - @Adwokat Diabła