Kilka godzin przed egzekucją, samotny w swojej celi…
Zapytano go, jakie jest jego ostatnie życzenie.
Poprosił o kartkę i długopis.
Pisał w ciszy przez kilka minut, po czym przekazał list strażnikom.
Był on adresowany do jego matki.
W liście napisał:
---
„Mamo,
wierzę, że gdyby na tym świecie było więcej sprawiedliwości,
to dziś nie tylko mnie skazano by na śmierć… ale i ciebie.
Bo jesteś tak samo winna jak ja — tej zmarnowanej drogi, którą przeszedłem.
Pamiętasz, mamo, ten dzień, kiedy ukradłem rower innemu dziecku, takiemu jak ja?
Nie nakrzyczałaś na mnie.
Pomogłaś mi go ukryć.
A kiedy zabrałem pieniądze z portfela naszych sąsiadów —
poszliśmy razem do centrum handlowego…
Nie powiedziałaś ani słowa.
Nie szepnęłaś nawet, że to złe.
Kiedy nauczyciel wyrzucił mnie ze szkoły za bezczelność i ciągłe nieobecności,
nie próbowałaś nic zrozumieć.
Poszłaś do szkoły, by zrobić mu awanturę —
nawet nie zapytałaś mnie o wersję wydarzeń,
choć dobrze wiedziałaś, że zawiniłem.
Pamiętasz te wszystkie noce, gdy wracałem późno?
Te dni, które spędzałem, uciekając ze szkoły?
Nigdy nie zapytałaś dlaczego.
Nigdy nie próbowałaś mnie zrozumieć ani zawrócić z tej drogi.
Byłem dzieckiem, mamo. Później nastolatkiem…
A dziś jestem złamanym człowiekiem.
Po śmierci taty potrzebowałem silnej ręki,
spojrzenia, które wskazuje drogę — a nie ślepej pobłażliwości.
Byłem twoim ukochanym synkiem.
Ale twoja miłość mnie zaślepiła.
Pozwoliłaś mi wierzyć, że wszystko mi wolno.
Byłaś obok…
Za każdym razem, gdy popełniałem błąd.
Ale nigdy nie byłaś obok, by pokazać mi, co jest właściwe.
Wybaczam ci, mamo.
Ale błagam cię, przekaż ten list wszystkim rodzicom:
w ich rękach spoczywa odpowiedzialność —
by wychować człowieka z honorem albo stworzyć przestępcę.
Dziękuję ci, że dałaś mi życie.
I dziękuję też… że pomogłaś mi je stracić.
Twój syn, przestępca.”
~ Świat jego oczami
