Ona potrafiła uśmiechać się przez łzy.

Wspierać, gdy sama dźwigała ogrom trosk i smutku.

Pomagać, mimo iż jej ramiona same obarczane były niezliczoną ilością problemów.

Walczyć za kogoś, dla kogoś, pomimo, iż sama odczuwała już zmęczenie własnymi wewnętrznymi walkami. 

Dawać nadzieję, gdy sama tak bardzo jej potrzebowała.

Ofiarować ciepło, nawet wtedy, gdy jej dłonie pozostawały zziębnięte.

Przytulać mimo, że to jej serce tęskniło za bezpiecznymi ramionami, czułością objęć.

Rozpalać wiarę, pomimo, iż to jej iskry wiary codziennie tłamszono.


Bo Ona rozumiała, że światu niepotrzebne są jej łzy, smutek.

Światu potrzebna jest.

Jej nadzieja, dobro, wrażliwość, empatia.

Więc mimo, pomimo, przeciwko i wbrew wszystkiemu.

Niosła w dłoniach dobro.

Dzieląc się ciepłem serca.

Tym, co posiadała najpiękniejsze w sobie.


Black Angel