Pamiętasz te wszystkie dni?

Gdy byłaś dla każdego.

Gdy dawałaś z siebie wszystko.

Gdy zrzucałaś własne potrzeby na dno.


A oni?

Brali.

Po prostu brali.

Bez pytania.

Bez wdzięczności.

Bez wzajemności.


Aż pewnego dnia

coś w tobie pęka.

Jak struna napięta zbyt mocno.

Jak szkło pod zbyt dużym ciśnieniem.


I wreszcie widzisz prawdę:

Że twoja dobroć

nie jest długiem,

który kiedyś spłacą.

Że twoje serce

nie jest studnią bez dna.

Że twój czas

nie jest darmowym towarem.


To jest ten moment.

Moment przebudzenia.

Gdy rozumiesz,

że nikt nie zadba o ciebie

lepiej niż ty sama.


Że nie musisz prosić o uwagę.

Że nie musisz żebrać o szacunek.

Że nie musisz przepraszać

za stawianie granic.


Bo twoja wartość

nie zależy od tego,

ile dajesz innym.

Zależy od tego,

ile dajesz sobie samej ❤️


~ R. Wicijowski