Znasz to uczucie? Gdy ktoś tak długo wmawia ci, że wszystko jest twoją winą, że w końcu zaczynasz w to wierzyć? Gdy każdy problem, każda kłótnia, każde niepowodzenie kończy się tym samym: "to przez ciebie"? I wiesz co? Pierdol to.
Bo to jest ta największa manipulacja - sprawić, żebyś czuł się winny za wszystko. Za ich błędy. Za ich porażki. Za ich pieprzone wybory. Jakbyś był odpowiedzialny za cały świat i jego problemy.
Łatwo jest zwalić wszystko na kogoś innego. Łatwo jest powiedzieć "to twoja wina". Trudniej jest spojrzeć w lustro i przyznać, że czasem to my sami jesteśmy swoim największym problemem.
Więc następnym razem, gdy ktoś będzie próbował zrzucić na ciebie całe gówno tego świata, zatrzymaj się. Weź głęboki oddech. I zadaj sobie jedno pytanie: czy naprawdę jest to twoja wina? Czy może ktoś po prostu nie chce wziąć odpowiedzialności za swoje własne życie?
Nie musisz być workiem treningowym na cudze frustracje. Nie musisz przyjmować na siebie każdej winy. Nie musisz przepraszać za to, że żyjesz, oddychasz, czujesz.
A jeśli ktoś koniecznie chce, żebyś poczuł się winny? Niech się wypcha swoim poczuciem winy. Ty masz własne życie do przeżycia. Możesz mu ewentualnie polecić dobrego terapeutę. Bo to nie ty jesteś problemem. To ich własne demony, z którymi nie potrafią sobie poradzić.
