Jesteśmy.
W samym środku listopada.
W samym jego sercu.
Liści zimnych, wyblakłych dróg.
Miast zapłakanych.
Rozmazanych świateł i snów.
Ludzi w płaszczach.
Jesteśmy
w ciepłych szalikach i kawach.
W kocach miękkich.
W filiżankach.
Próbujemy ogrzewać świat.
