Człowiek zasuwa, robi swoje, trzyma gębę w ciup.
Nie jęczy, nie narzeka, bo wie, że życie kurwa nie da nic za darmo.
Każdy dzień to jebany test - i nie, nikt nie będzie bił Ci brawa, gdy przeżyjesz kolejny.
Ludzie patrzą tylko na wynik.
Nie widzą, ile razy wstawałeś z kolan.
Nie widzą, ile razy ktoś Ci w dupę kopnął, gdy byłeś zajęty pomaganiem innym.
Ale wiesz co? To jest Twój moment.
Bo kiedy wreszcie powiesz „dość”, nie po to, by zemścić się na świecie, tylko po to, żeby żyć na własnych warunkach - nagle świat patrzy zresztą.
I wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze?
Że gniew, frustracja, te jebane przeszkody - to tylko przypomnienie, że w środku masz coś, czego nikt Ci nie odbierze: siłę do działania, godność i własne granice.
Nie daj się złamać, nie chowaj w sobie złości.
Przerób ją w paliwo.
W energię, która pozwala wstać kolejny raz.
Nie dla innych, nie dla aplauzu - dla siebie.
Bo nawet najspokojniejszy facet może mieć w sobie wilka,
ale prawdziwa siła polega na tym, że nigdy nie pozwala, by ten wilk rządził całym życiem.
