Pewnie dzisiaj jest szczęśliwa.
Nie wiem, z kim. Ale wiem, że nie ze mną.
A przecież to miało być zawsze.
Ty i ja, nawet jak wszystko się sypało — to trzymaliśmy się jak dzieci, które wierzą, że miłość naprawi wszystko.
Ale nie naprawiła.
Bo ja pierwszy wszystko rozwaliłem.
Dziś bym się nie spóźniał.
Dziś bym nie milczał, kiedy trzeba było mówić.
Nie uciekał, kiedy trzeba było zostać.
Tylko że „dziś” przyszło za późno.
Bo Ty już jesteś gdzieś indziej.
Z kimś, kto pewnie zna Cię mniej ode mnie…
ale bardziej zasługuje.
I wiesz, nie będę kłamał — boli.
Nie dlatego, że jesteś szczęśliwa.
Tylko dlatego, że nie jestem tym, przy kim jesteś szczęśliwa.
Może głupio to zabrzmi,
ale chciałbym jeszcze jedną szansę.
Nie na powtórkę.
Na zupełnie nową wersję nas.
Bez moich niedojrzałości, strachu, braku pewności,
że ktoś jak Ty może pokochać kogoś, kto tak bardzo siebie nienawidził.
Chciałbym Cię poznać od nowa.
Bez tego bagażu, który Ci wtedy wrzucałem na barki,
jakbyś była moim psychoterapeutą, matką i miłością w jednym.
A Ty po prostu chciałaś być…
dziewczyną, którą się trzyma za rękę.
Dziś już to wiem.
Ale wiesz, jak to jest.
Zrozumienie przychodzi wtedy,
kiedy już nie ma komu tego powiedzieć.
Chciałbym, żebyś chociaż raz zapytała,
czy nadal tęsknię.
To bym powiedział:
Tak.
Za Tobą.
Za nami.
Za sobą, który byłem, gdy jeszcze mnie kochałaś.
Ale wiem, że masz kogoś.
Widziałem to zdjęcie.
Ten uśmiech, którego nie znałem.
To spojrzenie, które kiedyś było moje.
Więc jeśli to czytasz...
to nie po to, żebyś wróciła.
Tylko żebyś wiedziała:
Gdybyś kiedyś miała jeszcze tylko jedną szansę komuś zaufać —
to chciałbym, żeby to był ktoś taki, jakim się dla Ciebie nie zdążyłem stać.
–
autor 🩸
