„Kiedyś mówiło się, że po ślubie ludzie się zmieniają. Dzisiaj już tak łatwo nie bierze się ślubów, więc etap zdobywania kończy słowo „Kocham”. Od tej pory zaczyna traktować się związek jak źródło wyłącznie korzyści. Wtedy ona już nie wstaje pół godziny wcześniej, żeby się dla niego umalować, a on nie idzie po bułki na śniadanie głęboko zaciągając się powietrzem. Relacja dla nich to tylko pakiet korzyści: musisz słuchać moich problemów, musisz chodzić ze mną do przyjaciół, musisz mieć zawsze ochotę na seks, musisz być na miejscu, kiedy cię potrzebuję, musisz dbać o moje dobre samopoczucie jak cyrkowy klaun.
Większość osób wie, że to nie działa. Większość osób traktuje to jak oczywistość. A następnie większość osób zachowuje się całkowicie odwrotnie. (...)
W naszej kulturze jest naturalne to, że staramy się dla obcych. Nie wyjdziemy na miasto w podartych dresach, bo zobaczy nas jakiś bałwan, którego i tak nie zapamiętamy, ale założymy je, żeby spędzić czas z najbliższą dla siebie osobą. Żeby zrobić dobre zdjęcie na instagrama spędzimy pół dnia w kuchni, ale na kolację ze swoim facetem otworzymy słoik od mamy. Nie zrzucimy naszych problemów na znajomego z pracy, ale będziemy obciążać nimi osobę, z którą żyjemy.
Mamy zdrowo popieprzone priorytety i nie dbamy o rzeczy, które są blisko.
Wierzymy w złudzenie, że będziemy je mieć zawsze, a na końcu i tak się okazuje, że wygrywają ci, którzy robią całkowicie odwrotnie. Najważniejsze rzeczy w naszym życiu są dostępne tylko na zasadzie abonamentu. Dbanie o nie ma tylko początek, ale nie ma końca. Dotyczy to zdrowia, związku, przyjaciół i pieniędzy. Zapomnisz o tym na trzy miesiące, to nic się nie stanie. Zapomnisz o tym na kilka lat i któregoś dnia uświadomisz sobie, że nie masz nikogo z kim możesz porozmawiać, a wszyscy, którzy kiedyś nawet nie byli twoją konkurencją, osiągnęli znacznie więcej.
Druga osoba nigdy nie jest statuetką odstawianą na półkę, która ma tylko spełniać pokładane w niej oczekiwania, a jeśli jesteście z kimś już na tyle długo, że dbanie o związek brzmi dla was jak obietnica ciężkiej harówy, to przypomnijcie sobie, że wciąż jest to ta sama osoba, przez którą nie mogliście spać w nocy.”
- Marsz do łóżka
