Świt obudził mnie dziś wcześniej niż rozsądek przewidywał…


Świat jeszcze śpi — a ja już zdążyłam wygrać z budzikiem, lenistwem i własną ochotą, żeby jednak zostać pod kołdrą i udawać roślinę doniczkową…


Zaparzyłam kawę…taką poranną, ceremonialną, co pachnie jak obietnica, że jednak dam radę…


I nagle znalazłam się w tej magicznej szczelinie między nocą a dniem —gdzie cisza jeszcze mruga zaspanymi powiekami,a poranek dopiero kręci się w drzwiach, szukając swoich kapci…


I w tej ciszy…jest spokój…


Taki prawdziwy, taki co siada obok i szeptem mówi:


„Hej, zobacz… to jest Twój moment…


Nikt nic nie chce, nikt nie dzwoni,

nawet problemy zaspały.”


Jak ja to kocham…


Ten stan, gdy nawet czas mówi:


„Dobra, dobra… wypij najpierw kawę, potem zaczniemy się toczyć.”


Poranki są mądrzejsze niż nam się wydaje —bo uczą, że zanim świat się obudzi i zacznie warczeć,

warto znaleźć choć jedną chwilę, w której serce oddycha spokojniej

niż ekspres do kawy


I to jest, proszę Państwa,najbardziej luksusowy moment dniawersja premium, bez dopłaty…


Pięknego poranka kochani…


Autor W każdej ciszy  najgłośniej słychać milczenie.


Foto pinterest