Była jak gejsza… Nie tylko w ruchach – miękkich, subtelnych, jakby unosiła się nad ziemią –ale w całym istnieniu… Delikatna jak jedwabna nić, którą łatwo przerwać, ale jeszcze trudniej zapomnieć… Każde jej spojrzenie było obietnicą, której nie sposób było dosłyszeć, a jednak całym sobą chciałeś wierzyć, że była skierowana właśnie do Ciebie… Była jak gejsza… Ulotna – nieuchwytna, jak zapach kadzidła zanikający tuż po tym, jak wypełnił pokój zmysłową obecnością… Była w każdym Twoim oddechu, choć nigdy na stałe,była wszędzie, gdzie padał Twój wzrok – ale nigdy w Twoich dłoniach… Była jak gejsza… Niedostępna nie dlatego, że nie chciała być blisko,ale dlatego, że istniała na pograniczu snu i rzeczywistości –tam, gdzie nie sięga logika ani rozsądek, tam, gdzie wszystko jest tylko chwilą, a każda chwila – wiecznością… Była jak gejsza… Nieosiągalna,bo wcale nie chodziło o to, by ją zdobyć –chodziło o to, by patrzeć, jak istnieje… Jak tańczy pomiędzy słowami, jak znikając – zostawia po sobie echo niepokojui spokój zarazem… Była marzeniem… Nie takim, które spełniasz… Ale takim, które nosisz w sercu przez całe życie –bo tylko ono przypomina Ci,że piękno istnieje naprawdę… Że ktoś taki jak ona…choćby na moment…naprawdę był… Foto pinterest