Dość mam zabawy moimi uczuciami. Żerowania na mojej wrażliwości. Wykorzystywania empatii. Dość mam wyciągania serca tam, gdzie ktoś wyciagnie jedynie dłonie. Biegania na każde zawołanie, naprawiania, łatania, układania tego, co ktoś spieertolił, bo okazał się niedojrzałym emocjonalnie człowiekiem. Mam dość bywania opcją, o której ktoś przypomni sobie, gdy akurat będzie miał "dziurę"w swoim życiorysie. Na zasadzie "ooo to ta, do której zawsze można wrócić i nigdy nie spotkasz się z odmową". Dość mam zadowalania innych, spełniania ich oczekiwań, potrzeb. Bycia pionkiem w jakichś chorych rozgrywkach, kukiełką w zakłamanym teatrzyku życia. Odbierania, zaburzania mi spokoju, na który tak ciężko pracuję, o który tak usilnie walczę. Mam dość bycia przystankiem dla niezdecydowanych, niedojrzałych, nieodpowiedzialnych ludzi. Owszem, jestem empatyczna, wrażliwa. Ale cholera mam też swoje granice. Wybaczania, czekania, zrozumienia, cierpliwości. Rozumiem, że każdy może popełnić błąd, bo to takie ludzkie. Ale nie mam już w sobie ani siły, ani chęci, aby dawać kolejne, kolejne, i kolejne szanse komuś, kto ten sam czyn popełnia wielokrotnie. Bo to już nie jest błąd. A świadome, perfidne manipulowanie. Z nadzieją że ja zawsze wybaczę, zrozumię, pomogę, wesprę. Może kiedyś tak było. Ale już nie teraz. Nie dziś. Spotykając się z niedocenieniem, rozczarowaniem, niesprawiedliwością i krzywdą, zaczęłam mocniej szanować siebie, swoje serce. Swój czas. Nie pozwalając, aby kiedykolwiek jeszcze było traktowane jak plac zabaw dla małych chłopców i rozkapryszonych dziewczynek. Bawić to się można w piaskownicy. Ale nie ludzkim sercem, uczuciami i życiem drugiego człowieka. Zapominając czym jest taka ludzka przyzwoitość i uczciwość. Bo nie jestem rzeczą, przedmiotem, jakąś pie#rzoną zabawką, marionetką, ale Człowiekiem z prawdziwym sercem, bijącym uczuciami. A jak ktoś lubi takie zabawy to niech znajdzie sobie towarzysza na swoim poziomie (nie)dojrzałości i z podobnymi (nie)wartościami. I wzajemnie niech grabią sobie dziury w życiu. Bo ja wyrosłam ze stawiania zamków z piasku, rozmywanych wraz z pierwszą burzową falą. Mam dość. Cholera, bo ja również mam prawo mieć dość. Tak po prostu... Black Angel