Są tacy mężczyźni, którzy przypominają sobie o kobiecie dopiero wtedy, gdy czują, że wymyka się z ich życia. Nagle stają się czuli. Nagle słuchają. Nagle rozumieją. Ale to nie jest miłość. To jest strach. Nie kochają bardziej – po prostu boją się stracić wygodę. Boją się pustki, którą zostawia kobieta, gdy przestaje prosić o uwagę. Gdy już nie płacze. Gdy już nie czeka. Gdy milknie. I zaczyna iść. W stronę siebie. Bo prawdziwa miłość nie objawia się w momencie zagrożenia. Ona trwa. W zwykłych dniach, w porannej kawie, w spojrzeniu bez powodu. Ona nie budzi się dopiero wtedy, gdy widzi spakowaną walizkę. Kochający mężczyzna nie musi się bać, by być obecny. Nie musi tracić, by zacząć doceniać. Nie traktuje kobiety jak pewnik… ani jak opcję. A Ty… Nie myl lęku przed stratą z troską. Nie myl nagłego zainteresowania z miłością. Nie dawaj się kochać tylko wtedy, gdy odchodzisz. Zasługujesz na miłość codzienną. Nie desperacką. – Anna Bukowska, autorka strony Oczami Kobiety