„Męskie kobiety” — czyli o zagubionej kobiecości.. Nie rodzimy się silne z potrzeby dominacji… Nie stajemy się twarde, bo chcemy zrezygnować z czułości… Nie milczymy, bo nie mamy nic do powiedzenia —po prostu zbyt często nikt nie słuchał, gdy mówiłyśmy łagodnie… „Męska kobieta” to nie wybór… To odpowiedź… Na brak bezpieczeństwa… Na świat, który nauczył nas, że jeśli nie będziemy silne — zostaniemy zranione… Że jeśli nie staniemy się samowystarczalne — nikt nas nie uniesie… Że jeśli nie zaczniemy walczyć jak mężczyźni — przegramy jak dziewczynki… Więc zaczęłyśmy chodzić szybciej… Mówić głośniej… Ukrywać łzy… Budować sukcesy na zmęczeniu i niezłomności… Ale gdzieś po drodze… zgubiłyśmy miękkość… Nie tę słabość, ale miękkość — umiejętność przyjmowania… Pragnienie, by być otuloną, a nie tylko chronić… Tęsknotę za tym, by ktoś powiedział: „Nie musisz już walczyć”… To nie kobiecość się zagubiła… To świat tak długo ją odrzucał, że zaczęła się bronić… A przecież siła kobiety nie leży w tym, jak bardzo potrafi być mężczyzną… Jej siła to odwaga, by być sobą — z całą wrażliwością, intuicją, miękkością i światłem… Nie chcemy już być „męskimi kobietami”… Chcemy być kobietami pełnymi — takimi, które mogą odpocząć w byciu sobą,bez konieczności noszenia zbroi każdego dnia… Bo największa siła kobiety to odwaga, by być delikatną w świecie, który tę delikatność zbyt długo odrzucał… Pięknego popołudnia kochani… Autor W każdej ciszy najgłośniej słychać milczenie. Foto pinterest