Prawdziwy skarb? To nie jebane złoto. Nie nowy samochód. Nie kolejne zero na koncie. To człowiek. Taki, który siądzie obok, spojrzy Ci w oczy i naprawdę będzie Cię słuchał – a nie tylko czekał, aż skończysz mówić, żeby wtrynić swoje trzy grosze. To ktoś, kto nie będzie próbował Cię naprawiać, bo nie jesteś popsutą zabawką. Ale jak zobaczy, że lecisz głową w mur, to nie będzie krzyczał „a nie mówiłem?!”, tylko kurwa, poda Ci rękę i powie: – „Stary, można to ogarnąć inaczej. Chodź, pokażę.” To ktoś, kto potrafi być obok, bez pierdolenia. Bez gadania non stop. Czasem wystarczy jego obecność i już wiesz, że dasz radę. To ktoś, kto nie spierdala, kiedy jest ciężko. Kto nie znika jak dym, kiedy coś przestaje być kolorowe. Zamiast tego siada z Tobą na tej pieprzonej kanapie, robi herbatę, a jak trzeba – odpala wódkę. Ale zawsze JEST. To ktoś, kto zna Twoje demony i nadal wybiera Ciebie. Kto widzi Twoje upadki, ale nie patrzy z góry – tylko mówi: – „Dobra, było minęło. Co dalej?” To ktoś, z kim możesz być najgorszą wersją siebie, a on i tak Cię trzyma. Bo wie, że nie jesteś tylko swoimi błędami. To ktoś, z kim cisza nie boli. Z kim możesz milczeć godzinami i nadal czuć się ważny. Z kim nawet „robienie nic” jest wszystkim. To ktoś, kto jak trzeba – powie Ci „masz rację”, nawet jeśli w środku czuje inaczej. Bo ważniejsze jest to, żebyście byli razem, niż to, kto wygra dyskusję. To ktoś, kto zna Twoje marzenia – i kurwa, chce je spełniać z Tobą. Kto wierzy w Twoje najdziksze plany, nawet jeśli dla świata brzmią jak totalna pojebka. To nie ideał. To prawdziwy człowiek. Twój człowiek. I jak masz takiego u boku – To nawet jeśli świat się pierdoli, Ty masz wszystko. Reszta? To tylko hałas. Bo prawdziwe szczęście to kochać bez wstydu… i być kochanym tak, że nie boisz się już niczego. - Adwokat Diabła