Wiesz co? Kiedyś myślałem, że bycie dobrym dla ludzi to słabość. Że jak okazujesz serce, to cię przejadą jak walec. No i... nie myliłem się. Kilka razy dostałem po dupie. Pomagałem, wspierałem, byłem, słuchałem, kurwa, nawet wtedy, kiedy sam byłem w rozsypce. A potem co? Cisza. Znika. Blok. Albo jeszcze lepiej – tekst, że „za dużo cię było”. I wiesz co? Przez chwilę naprawdę myślałem, że to ze mną coś nie tak. Że może trzeba być chłodnym skurwielem bez emocji. Ale potem zrozumiałem jedno — nie będę się karał za to, że mam serce. Że potrafię kochać jak człowiek, nie jak zimny kalkulator. To, że dajesz z siebie dobro, nie czyni cię frajerem. To czyni cię rzadkością, której ten świat kurwa potrzebuje. Nie żałuj, że komuś dałeś więcej, niż zasługiwał. To świadczy o tobie, nie o nim. I uwierz mi - prędzej czy później trafisz na kogoś, kto nie tylko to doceni, ale spojrzy ci w oczy i powie: „Dzięki, że jesteś taki, jaki jesteś. Nie zmieniaj się”. A wtedy spojrzysz w lustro i zrozumiesz, że wszystko miało sens. Więc trzymaj się tego serducha. Bo ono nie jest twoją słabością. To twoja supermoc, skurwysynie. ❤️🔥 - Adwokat Diabła