Rok po tragicznym ataku w USA 11 września 2001 roku, w jednej z amerykańskich gazet ukazała się ta krótka notatka-przypomnienie. Przeczytaj ją uważnie. A jeśli należysz do osób, które łatwo denerwują się z powodu drobiazgów – może przeczytaj ją dwa razy. 🔸 „Może słyszałeś o dyrektorze dużej firmy, który przeżył tylko dlatego, że po raz pierwszy zaprowadził syna do przedszkola. Inny mężczyzna ocalał, bo tego dnia przyszła jego kolej na zakup pączków. Kobieta spóźniła się, bo nie zadzwonił budzik. Ktoś utknął w korku na autostradzie w New Jersey. Inny spóźnił się na autobus. Jedna kobieta oblała się kawą i musiała się przebrać. Komuś nie odpalił samochód, ktoś inny wrócił do domu, żeby odebrać telefon. Dziecko długo się szykowało. Ktoś nie złapał taksówki…” Ale najbardziej poruszył mnie mężczyzna, który tego ranka założył nowe buty, obtarł nogę i wszedł do apteki po plaster. Dlatego właśnie przeżył. I teraz, gdy stoję w korku, nie zdążę na windę, wracam po klucze albo odbieram telefon… Myślę: może właśnie tu Bóg chce, żebym teraz był. Więc gdy następnym razem poranek nie pójdzie zgodnie z planem – dzieci długo się szykują, nie możesz znaleźć kluczy, stoisz na każdym czerwonym świetle – nie złość się i nie irytuj: Bóg działa. On cię chroni. Wszystko dzieje się po coś.