Twój mężczyzna to nie twój pies… Nie szczeka, nie warczy, nie merda ogonem na komendę… On nie przynosi kapci ani nie czeka pod drzwiami, aż pozwolisz mu żyć… On jest człowiekiem – i choć bywa trudny, to przecież właśnie za tę trudność go pokochałaś… On prosi o zrozumienie, nie o kaganiec… Jest zwierzęciem stadnym – potrzebuje swoich męskich przyjaciół, piwa, głupich żartów i rozmów o niczym… Zabierzesz mu to? Będziesz miała w domu nie partnera, tylko sfrustrowanego samotnika… On potrzebuje przytulenia dokładnie tak, jak ty – tylko nie zawsze umie o to poprosić… Jasne komunikaty są dla niego jak GPS: bez nich błądzi, a obrażanie się „na niby” to dla niego język chiński… I nie, nie rozumie, że nie jest taki, jakiego sobie wymyśliłaś w głowie – bo on nigdy nie był projektem, tylko sobą… On będzie oglądał się za pięknymi dziewczynami – bo ma oczy… Ty też patrzysz za mężczyznami, choć udajesz, że nie… Różnica jest taka, że ty myślisz, że to „tylko patrzenie”, a u niego nazywasz to zdradą wzrokiem… A flirt? Ty też to robisz, często częściej, tylko sprytnie nazywasz to „uprzejmością”… Prawda jest prosta: twój mężczyzna to twój obraz w męskim wydaniu… Ma te same lęki, te same pragnienia, te same pokusy i tę samą potrzebę bycia ważnym… To nie jest pies do tresury, tylko partner do życia… Chcesz, żeby patrzył tylko na ciebie? Spraw, żebyś to właśnie ty była jego punktem odniesienia… Chcesz, żeby się nie obrażał, nie oddalał, nie zamykał? Daj mu wolność bycia sobą, a on z własnej woli wróci do ciebie – zawsze… Bo miłość to nie smycz… To przestrzeń, w której oboje możecie oddychać… Do przemyślenia zostawiam dla pań.. Autor W każdej ciszy najgłośniej słychać milczenie. Foto pinterest