W pewnym momencie życia przestajesz tłumaczyć wszystkim, dlaczego milczysz,

dlaczego się odciąłeś, dlaczego nie masz ochoty się spotkać.


Bo kurwa - nie musisz.


Ludzie potrafią zżerać cię kawałek po kawałku,

uśmiechając się przy tym jakby robili ci przysługę.

Wciągają cię w swoje dramaty, swoje problemy,

a potem mają pretensje, że nie masz siły ich ciągnąć.


Kiedy zaczynasz się podnosić -

nagle jesteś „zarozumiały”.

Kiedy się bronisz - jesteś „agresywny”.

Kiedy milczysz - „coś z tobą nie tak”.


A prawda jest taka, że po prostu zaczynasz stawiać granice.

I to ludzi najbardziej boli - nie to, że się zmieniłeś,

tylko że już nie pozwalasz im sobą pomiatać.


Czasem trzeba się rozpaść,

żeby w końcu zrozumieć, kto przy tobie był z sercem,

a kto tylko dla wygody.


Nie jesteś zimny - po prostu nauczyłeś się chłodno patrzeć.

Nie jesteś bezuczuciowy - po prostu wiesz, komu warto je dać.

Nie jesteś egoistą - po prostu w końcu stawiasz siebie na pierwszym miejscu.


I wiesz co? To jest zajebiście w porządku.


Nie tłumacz się z tego, że Ci się udało.

Nie przepraszaj za to, że przestałeś być naiwny.

Nie bój się iść sam, jeśli masz iść po swoje.


Bo czasem trzeba przejść przez własne piekło,

żeby nauczyć się żyć po swojemu.


- Adwokat Diabła