Bywa, że masz dość.
Bo dajesz z siebie wszystko - energię, czas, emocje, kurwa nawet kawałek serca -
a w zamian dostajesz... ciszę.
Albo jeszcze gorzej - ludzi, którzy biorą Cię za pewnik.
Ale wiesz co?
Nie ma w tym Twojej winy.
To świat się zjebał, nie Ty.
Bo dziś szacunek myli się z uległością,
a dobroć z frajerstwem.
Dlatego czasem trzeba pierdolnąć pięścią w stół.
Nie po to, żeby kogoś zranić,
tylko żeby postawić granicę.
Bo bez granic, człowieku, zjadają Ci duszę łyżką.
Nie musisz być twardzielem bez serca.
Wystarczy, że będziesz prawdziwy.
Masz prawo mieć gorszy dzień, masz prawo nie chcieć,
masz prawo powiedzieć „nie, kurwa, dziś nie dam rady”.
I to jest właśnie siła.
Nie ta z siłowni, nie z bicepsa -
tylko ta, która siedzi w środku i mówi:
„nie muszę nikomu nic udowadniać”.
Bo jak masz czyste serce i spokojną głowę,
to jesteś nie do ruszenia.
I wtedy nie potrzebujesz ludzi, którzy Cię klepią po plecach.
Tylko tych, co stoją obok -
nawet jak wszystko się wali.
Więc rób swoje.
Czasem w ciszy, czasem z gniewem.
Ale zawsze z szacunkiem do siebie.
Bo jak się nauczysz nie bać samotności,
to już nikt kurwa nie będzie miał nad Tobą władzy.
