Były dni, że nie miałeś siły wstać z łóżka.

Patrzyłeś w sufit i myślałeś: po co to wszystko, kurwa, po co?

Świat się walił, ludzie zawodzili, a życie rzucało w Ciebie kamieniami, jakby chciało sprawdzić, czy w końcu pękniesz.


Ale nie pękłeś.

Może się chwiałeś, może kląłeś pod nosem, może miałeś ochotę wszystko spalić i zacząć od zera –

ale, kurwa, nigdy się nie położyłeś na dobre.


Wiesz dlaczego?

Bo masz w sobie ogień.

Nie taki z bajki, co ładnie świeci –

tylko taki, co potrafi wypalić cały ból, jeśli dasz mu czas.


I to jest właśnie ta Twoja siła.

Nie w tym, że zawsze jesteś twardy,

tylko w tym, że zawsze wstajesz, nawet jak masz dość.

Nawet jak Ci serce pęka, jak Cię nikt nie rozumie, jak każdy ma Cię w dupie.


Ty dalej idziesz.

Powoli, po cichu, ale do przodu.


I właśnie to odróżnia Cię od reszty.

Nie błyszczysz, nie udajesz.

Po prostu robisz swoje.

Bo wiesz, że życie nie jest po to, żeby się podobać wszystkim,

tylko żeby, kurwa, w końcu być sobą.


Więc jak dziś znowu będzie ciężko –

spójrz w lustro i powiedz do siebie:

„Nie po to tyle przetrwałem, żeby teraz się zatrzymać.”


Bo jesteś, stary, z tych, co nie pękają.

Z tych, co przeszli przez piekło,

i dalej mają w oczach błysk.


A to błysk, którego się, kurwa, nie da zgasić. 🔥


- Adwokat Diabła