Dziś znowu płakałam.
Bo nawet silne kobiety czasami płaczą.
Płakałam za tym, co miało być inaczej.
Za tym, czego nie dało się już naprawić, choć tak bardzo się starałam.
Za telefonami, które nie zadzwoniły.
Za wiadomościami, które nigdy nie przyszły.
Za ludźmi, którzy mówili, że zostaną –
a jednak zniknęli bez słowa.
Płakałam, bo niektórych ciężarów nie da się dłużej dźwigać w ciszy.
Bo tylko łzy potrafią wypłukać ból, o którym nie mówimy nikomu.
A potem otarłam twarz rękawem, spojrzałam w lustro
I szepnęłam sama do siebie:
„Dasz radę. Przecież zawsze dajesz.”
Bo nawet kiedy każdy oddech waży tonę,
kiedy wątpliwości ściskają za gardło,
a smutek przygniata bardziej niż zwykle –
ja i tak wstanę.
Zawsze wstaję.
~ Autor nieznany, tłumaczenie: Świat jego oczami
