Nie bój się jesieni, stary.
Nie jest taka zła, jak mówią.
Po prostu przypomina ci, że wszystko się zmienia - że nic nie trwa wiecznie.
Liście spadają, a ty też czasem musisz spaść, żeby potem wstać mocniej.
To nie jest pora dla słabych, tylko dla tych, co potrafią usiąść z kubkiem herbaty i własnymi myślami - i nie spierdalać od siebie.
Jesień nie udaje, że jest czymś, czym nie jest.
Jest szczera - zimna, mokra, czasem szara jak życie, ale prawdziwa jak skurwysyn.
Nie bój się chłodu. On cię hartuje.
Bój się raczej wygody, tej ciepłej dupy na kanapie i słów „zrobię jutro”.
Bo z tego rodzi się przeciętność.
A przeciętność to największy wróg człowieka, który jeszcze ma w sobie ogień.
Więc weź się, kurwa, ogarnij.
Załóż kurtkę, idź w ten wiatr, zrób kawę, zrób plan, zrób krok.
Bo nawet najgorszy poniedziałek w jesieni jest lepszy niż kolejny dzień w miejscu, w którym nie chcesz być.
Jesień to nie koniec - to reset.
A ty nie jesteś liściem, który spada.
Jesteś drzewem, które kurwa trwa. 🌲
