Jestem cholernym szczęściarzem…


Potrafię zasiąść przed klawiaturą i pisać godzinami. Wtedy cały świat znika, a proces twórczy nie ma końca. Uwielbiam to. I dziś mam taką refleksję – gdy pracuję długimi godzinami, często zdarza się, że Paulina wejdzie do pokoju z herbatą albo przyniesie mi jakąś przekąskę. I wtedy uświadamiam sobie, jak wielkie mam szczęście – że ktoś o mnie dba, nawet w takich drobiazgach.


I wiecie co? 


Uczę się wtedy czegoś ważnego – że największe wsparcie przychodzi w prostych rzeczach. W spojrzeniu, w obecności, w tym, że ktoś po prostu jest i bezinteresownie o nas pomyśli. Może właśnie dlatego tak mocno wierzę, że drobne gesty zmieniają życie.

Jeśli macie w swoim życiu kogoś takiego, kto o Was dba – chociażby herbatą czy zapytaniem, czy nie jesteście głodni, to macie cholerne szczęście. Są bowiem osoby samotne, które tego nie słyszą – chociaż bardzo by chciały…


Doceńmy proste rzeczy, zwykłą obecność – bo ta potrafi być najpiękniejsza, choć zbyt często na co dzień tego nie zauważamy i nie doceniamy.