Krótko.

Kochasz go?

To nie pytaj, co chce na obiad.

Zapytaj, gdzie chce, żebyś usiadła.


Nie ciągnij go po galerii, tylko za włosy.

Nie pokazuj bluzki z nowej kolekcji, tylko bliznę, której nie wstydzisz się już nosić.

Nie planujcie seksu między pracą a praniem — zróbcie go teraz, w kuchni, w aucie,

na dachu świata, nawet jeśli to tylko dach bloku.


Bo życie nie czeka na weekend.

Nie odlicza kalorii.

Nie stuka kieliszkami.

Życie rozlewa się z ust.

I zostawia ślady — po paznokciach, po języku, po słowach, których się nie cofa.


Ja w planowanie nie wierzę.

Bo dzisiaj chcę Twoich nóg owiniętych wokół mnie

bardziej niż promocji na mieszkanie w Warszawie.

Chcę Ciebie.

Bez filtra.

Bez "jeszcze nie teraz",

bez "może później".


Bo później to wymówka dla tych, co się boją czuć.


Żyjemy w czasach, gdzie wszystko ma być ładne i wygodne.

Ale miłość ma być brudna, prawdziwa, niepokorna.

Jak rock’n’roll.

Jak whisky z lodem.

Jak Twoje "wejdź we mnie" szeptane na klatce schodowej.


Nie chcę życia jak z reklamy banku.

Chcę, żebyś była głośno.

Żebyś przeklinała ze szczęścia.

Żebyś była kobietą, której nie da się wyciszyć.

Nawet kiedy milczy.


A jak ktoś powie, że przesadzasz?

To niech się lepiej odsunie.

Bo Ty nie przyszłaś być cicha.

Ty przyszłaś być żywa.

I jego.


Pociągnij tę sukienkę jeszcze wyżej.

I jego też.

Za sobą.

Za rękę.

Za serce.


Bo w końcu — po to się kochamy.

Żeby niczego nie żałować.


🩸autor