Zacznij od siebie.
Nie od nowego związku, nie od kogoś, kto ma uleczyć Twoje rany.
Zacznij od siebie - od poznania, polubienia, a potem… pokochania.
Zamiast czekać, aż ktoś wniesie w Twoje życie spokój,
sam sobie go daj.
Zabierz siebie na spacer, na kawę, do kina, do miejsca, w którym poczujesz, że Twoje towarzystwo wystarczy.
A wieczorem - nalej wody do wanny, zapal świeczki, nalej sobie lampkę wina.
Wyłącz myśli. Oddychaj.
Pobądź ze sobą tak, jak z kimś, kogo naprawdę lubisz.
Bo dopóki nie nauczysz się być dobrze sam ze sobą,
będziesz wciąż szukać szczęścia w innych i gubić siebie po drodze.
Miłość do siebie to nie egoizm.
To czułość, która mówi: „zasługuję na spokój”.
To umiejętność mówienia „nie” temu, co rani, i „tak” temu, co naprawdę karmi duszę.
Bo kiedy nauczysz się wybierać siebie, świat przestanie być walką, a stanie się drogą.
A ludzie, którzy pojawią się po drodze, będą Cię kochać tak jak Ty w końcu nauczyłeś się kochać siebie.
