Czasem patrzę na ten świat i mam ochotę powiedzieć: co tu się, kurwa, odwaliło?

Ludzie biegają jak poparzeni, gonią za kasą, lajkami, statusem, a zgubili po drodze najważniejsze – siebie.

Wszyscy chcą wyglądać na silnych, a mało kto ma odwagę naprawdę taki być.


Wartości?

Honor?

Lojalność?

To dziś brzmi jak słowa z jakiegoś starego filmu, a nie fundament życia.

Bo łatwiej jest udawać, niż przeżyć choć jeden dzień w zgodzie z własnym sumieniem.


Ale wiesz co?

Prawdziwa siła nie siedzi w gadaniu.

Nie w drogich zegarkach, nie w perfekcyjnych zdjęciach, nie w pierdoleniu, że „wszystko jest okej”, kiedy nie jest.

Prawdziwa siła jest wtedy, gdy stoisz twardo na nogach, nawet jak życie próbuje cię wbić w glebę.


Gdy nie sprzedajesz siebie za wygodę.

Gdy mówisz „nie”, chociaż wszyscy oczekują, że powiesz „tak”.

Gdy wybierasz trudniejszą drogę, bo wiesz, że ta właściwa nigdy nie jest prosta.


I tak, czasem zostajesz sam.

Czasem boli.

Czasem masz dosyć i myślisz, że może jednak lepiej byłoby grać jak reszta – w układzie, w maseczce, w teatrze pozorów.

Ale wtedy nagle łapiesz ten jeden moment…

I widzisz, że to właśnie ta samotność oddzieliła prawdę od gówna.


To ona pokazała, kto był, a kto tylko udawał.

To ona zbudowała z ciebie gościa, który nie pęka od byle kryzysu.


Bo męstwo to nie mięśnie, nie stylówka i nie gadka.

Męstwo to kompas, który trzymasz nawet wtedy, kiedy wokół jest burza.

To zasady, których nie sprzedasz za żaden pierdolony układ.


Świat może się sypać – trudno.

Nie masz wpływu na wszystko.


Ale masz wpływ na to, kim ty jesteś.

I właśnie w tym jest Twoja moc.


Bo wystarczy jeden człowiek, który nie klęka przed byle modą, nie cofa się przed własną misją, nie oddaje wartości za lajki -

żeby w tym popieprzonym świecie zapaliła się iskra normalności.


I ta iskra może być Twoja.

Jeśli tylko przestaniesz się bać być sobą.


Bo kurwa…

bycie prawdziwym zawsze wygrywa.


- Adwokat Diabła