Piątkowy poranek to osobliwy twór natury…


Nie jest ani spokojniejszy, ani łatwiejszy, ani nawet grzeczniejszy…ale ma w sobie ten błysk, tę cichą obietnicę,że wytrzymasz jeszcze kilka godzin,

a potem świat stanie się choć trochę mniej wymagający…


W piątek nawet budzik brzmi jakby łagodniej —albo po prostu jesteś zbyt zmęczona, by go nienawidzić z pełną mocą…


Kawa smakuje jak nagroda, nie jak obowiązek…


A ludzie w pracy?


No cóż… nadal są ludźmi,ale przynajmniej już nie przeszkadzają —wszyscy jadą na tym samym „byle do wieczora”…


Piątkowy poranek to dzień, w którymnawet twoje problemy zaczynają szeptać:

„dobra, pogadamy w poniedziałek”…


Bo dziś zaczyna się ta magiczna chwila,gdy nadzieja pachnie wolnym czasem,a perspektywa weekendu robi z ciebie człowieka znacznie bardziej wyrozumiałego…

przynajmniej do 16:00…


Pięknego dnia kochani…


Autor W każdej ciszy  najgłośniej słychać milczenie.


Foto pinterest