Codziennie rano, kurwa, budzisz się z kredytem czasu, który nie wróci. Dwadzieścia cztery pieprzone godziny. Nie ma promocji, nie ma rat, nie ma zwrotów.

I teraz pytanie - co z nimi zrobisz?


Możesz leżeć, narzekać, że życie cię kopie po dupie. Albo możesz wstać, otrzepać się i pokazać światu, że jeszcze nie skończyłeś.

Bo nikt ci nie da drugiej szansy, nikt nie cofnie wskazówek, żebyś mógł „spróbować jeszcze raz”. To, co zrobisz dzisiaj, to twoja inwestycja albo twój jebany dług.


Nie musisz być idealny. Nie musisz mieć planu na całe życie. Wystarczy, że masz jaja, żeby zrobić jeden mały krok do przodu - nawet jeśli reszta świata ma cię za przegranego.

Bo dopóki oddychasz, dopóki możesz ruszyć ręką, nogą, dopóki możesz powiedzieć „kurwa, spróbuję jeszcze raz” - dopóty masz szansę.


Czas to waluta, której nikt ci nie zwróci.

Więc nie trać jej na pierdoły.

Zrób coś, co sprawi, że wieczorem spojrzysz w lustro i powiesz:

„Nie był to idealny dzień, ale był mój. I nie zmarnowałem go.”


- Adwokat Diabła