Pamiętam jak dziś - siedziałem na klatce schodowej po robocie, spocony, zmęczony, z kawą z automatu i głową pełną myśli. W telefonie znowu jakaś wiadomość od "życzliwego", że ktoś coś pierdoli za moimi plecami. I wiesz co? Przez chwilę mnie to ruszyło. Bo kurwa - człowiek robi swoje, próbuje coś zmienić, odbudować się, wyrwać z dołu, a tu zawsze znajdzie się jakiś specjalista od „lepiej-byś-zrobił”. Ale wtedy przypomniałem sobie jedno. Ci ludzie są za moimi plecami. Nie przede mną. Nie obok mnie. Nie trzymają mi ręki, kiedy jest ciężko. Nie widzą ile mnie to wszystko kosztuje. Nie mają odwagi, żeby samemu ruszyć z miejsca. Są z tyłu, bo tam jest ich miejsce. I to nie ja mam problem, że idę naprzód - to oni mają problem, że zostali w miejscu. Więc jeśli też to teraz czytasz i masz wrażenie, że świat Cię ocenia, ludzie się śmieją, obgadują - to weź głęboki wdech i pamiętaj: nie słyszy się braw z trybun, kiedy jesteś jeszcze na treningu. Zamknij uszy na tych, co nic nie robią, a otwórz serce na tych, co widzą Twój ogień. Rób swoje. Z pasją, z błędami, z potknięciami. Ale kurwa - rób. Bo za plecami zawsze będzie szum. Ale Ty masz iść do przodu. - Adwokat Diabła