Siedziałem kiedyś w nocy, sam, z herbatą co dawno wystygła. Patrzyłem w sufit i czułem, jak coś mnie gryzie od środka. Nie życie. Nie los. Ludzie. Ci niby bliscy. Znajomi od lat. „Przyjaciele”. Znasz to uczucie, gdy jesteś w pokoju pełnym ludzi, a i tak czujesz się, jakbyś był sam? Bo oni niby są, ale nie z Tobą. Bo kiedy Ty się zmieniasz, oni chcą, żebyś został tam, gdzie byłeś. Bo tak im wygodnie. I wtedy do mnie dotarło – to nie świat mnie ogranicza. To ludzie, których trzymałem obok. Z przyzwyczajenia. Z sentymentu. Bo „znamy się od lat”. Kurwa, i co z tego? Każdy mój nowy pomysł – śmieszny. Każde marzenie – zbyt ambitne. Każdy krok do przodu – odbierany jak zdrada. Nie wspierali. Krytykowali. Podśmiewali się. A jak zacząłem mówić, że chcę więcej od życia, to usłyszałem: „Znowu Ci odjebało”. To właśnie wtedy zrozumiałem – trzeba ciąć. Bez żalu. Bez tłumaczenia się. Bo czasem to nie Ty jesteś problemem. To po prostu nieodpowiedni ludzie przy Tobie. Więc zrobiłem porządek. Odciąłem się. Zamiast trzymać się ludzi, którzy gaszą mój ogień – zostawiłem ich z ich własnym popiołem. I nie było łatwo. Pusto się zrobiło. Ale wiesz co? Ta cisza była lepsza niż hałas fałszywych przyjaźni. Bo wtedy dopiero zaczęli przychodzić inni – Ludzie z energią. Z pasją. Z szacunkiem. Tacy, co mówią: „Zajebiście, próbuj!”, a nie „A po co Ci to?” Jeśli czujesz, że coś Cię ciągnie w dół – to nie przypadek. To znak. I masz pełne prawo uciąć wszystko, co Ci nie służy. Nie musisz się tłumaczyć. Nie musisz nic udowadniać. Nie każdy, kto był z Tobą w przeszłości, powinien iść z Tobą w przyszłość. Szanuj siebie. Zaufaj sobie. Uwierz w siebie. Zamiast kul u nogi – znajdź skrzydła. Zamiast krytyków – ekipę, która dopinguje. Zamiast wątpliwości – odwagę, by iść swoją drogą. Bo kiedy w końcu zrzucisz z siebie ten ciężar nieodpowiednich ludzi… To, kurwa, dopiero zaczyna się życie. - Adwokat Diabła