Słuchaj… jak mnie kiedyś zabraknie, to zostaną po mnie jakieś stare, zajechane buty. Może gdzieś na strychu, zakurzone, nikomu niepotrzebne. Ale to będą buty, które przeszły życie, nie leżały pod łóżkiem. I ja chcę, żeby każdy, kto je zobaczy, wiedział, że kurwa próbowałem. Że nie uciekałem, tylko walczyłem – z sobą, ze światem, z tymi wszystkimi demonami, które codziennie chcą cię zjeść. Bo wiesz… życie to nie jest jebane spa. To ring. Dostajesz w ryj, plujesz krwią, i dalej musisz wstać. I nikt za ciebie tego nie zrobi. Ani mama, ani dziewczyna, ani kumpel. To ty musisz powiedzieć: „jeszcze nie koniec, kurwa, dopóki oddycham”. I nie chcę, żeby ktoś płakał, jak mnie zabraknie. Płacz nic nie zmienia. Lepiej niech weźmie ten mój przykład – że nawet jak cię zgniata, to wstajesz. Nawet jak świat mówi: „połóż się, skończone”, to ty mówisz: „pierdol się, ja jeszcze nie skończyłem”. Świat się nie kończy, dopóki masz w sobie choć odrobinę ognia. A pamięć? Pamięć to nie zdjęcie na ścianie. Pamięć to każdy twój ruch, każde przekleństwo rzucone w lustro, każdy krok, kiedy nie chciało ci się iść, ale poszedłeś. Więc jak mnie kiedyś nie będzie – nie stawiaj znicza. Weź się w garść. Zaciśnij zęby. I idź po swoje. Bo kurwa – inaczej to wszystko nie miało sensu. - Adwokat Diabła