Wiecie co? Mam w dupie wszystkich hejterów. Tak, tych, którzy w komentarzach piszą, że jestem odklejony, że nie wiem co robię, że się „przepalę”. Serio, możecie sobie pisać, bo ja robię swoje. I nie, nigdy nie uważałem się za coacha czy guru, a mimo tego codziennie robię coś, co mnie rozwija, co daje mi spokój i satysfakcję. To jest moja forma terapii – dla siebie samego. Nie robię tego dla lajków, nie robię tego dla poklasku. Robię to, bo czuję, że muszę, bo dzięki temu staję się lepszym człowiekiem. I jeśli moje przemyślenia, cytaty, teksty czy filmy mogą komuś dać do myślenia, zatrzymać na chwilę w tym pędzie życia, zmienić czyjeś nastawienie albo dodać kopa – to kurwa, jest warto. Jeśli ktoś dzięki temu ruszy dupę i zacznie działać, jeśli ktoś postawi kawę albo po prostu doceni to, co robię – to naprawdę, cholernie mnie to cieszy. Bo wiecie, życie nie polega na tym, żeby siedzieć w bezpiecznym kącie, oglądać telewizję i krytykować wszystko dookoła. Nie polega na tym, żeby być „mocnym” tylko w komentarzach, pod ekranem laptopa czy telefonu. Prawdziwa siła jest wtedy, kiedy coś zmieniasz, kiedy działasz, kiedy robisz coś dla siebie i dla innych. A wy hejterzy… którzy nigdy nic nie zrobiliście poza wylewaniem swojego jadu w internetach – środkowy palec. Naprawdę, mocni jesteście tylko tam, gdzie nie ma prawdziwego życia, prawdziwych wyzwań, prawdziwych ludzi do pomocy. Ja w tym czasie idę swoją drogą, robię swoje rzeczy, rozwijam się, działam, tworzę. I jeśli mogę przy tym pomóc choć jednej osobie – to jest prawdziwa nagroda. Nie szukam aprobaty. Nie potrzebuję poklasku. Nie boję się opinii innych ludzi. Bo wiem, że robię coś, co ma sens. Że robię coś, co zmienia mnie i może zmieniać innych. Życie jest za krótkie, żeby się przejmować hejtem. Życie jest za krótkie, żeby żyć w czyichś oczekiwaniach. Więc robię swoje. Czuję swoje. Myślę swoje. I jeśli choć jedna osoba dzięki temu zatrzyma się, przemyśli coś, odważy się coś zmienić w swoim życiu – to jest mój fuckin’ sukces. Bo nie chodzi o lajki, followersów ani o to, co ludzie mówią w komentarzach. Chodzi o to, żeby ruszyć dupę i zrobić coś dla siebie. I to jest jedyna rzecz, która naprawdę się liczy. - Adwokat Diabła