Wiesz, co bolało najbardziej? Nie to, że odchodziłaś. Nie to, że wybierałaś kogoś innego. Bolało to, że zawsze miałem nadzieję, że tym razem wybierzesz mnie. Byłem obok. Kiedy się śmiałaś, kiedy płakałaś, kiedy mówiłaś, że nikt Cię nie rozumie. Słuchałem, pocieszałem, byłem na wyciągnięcie ręki. Ale kiedy przychodziło do decyzji, nigdy nie byłem tym, którego chciałaś naprawdę. Byłem tylko opcją. I wiesz, co jest najgorsze? Że mimo tego wszystkiego — i tak czekałem. Jakby bycie Twoją rezerwą było lepsze niż nie być nikim w Twoim życiu. Jakby każdy Twój wybór przeciwko mnie był tylko dowodem, że może następnym razem się uda. Ale nie udało się nigdy. Bo Ty nie potrzebowałaś mnie. Potrzebowałaś kogoś, kto był snem, ideałem, którego szukałaś w każdym innym, tylko nie we mnie. I może właśnie dlatego nigdy nie poczułaś, że to ja mogłem być Twoim pierwszym wyborem. Dziś już wiem, że nie chcę być dla nikogo opcją. Że bycie „prawie” w niczym, to wcale nie jest bycie. I choć wciąż boli świadomość, że nigdy nie byłem dla Ciebie „tym jedynym” — dziękuję, bo nauczyłaś mnie, że zasługuję na coś więcej niż resztki. Czerwony 🩸